• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[10.66] We are the Champions | Cain & Millie

[10.66] We are the Champions | Cain & Millie
Keeper of Secrets
I am not actually tired, but numb and heavy, and can't find the right words.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 182cm wzrostu Cain jest przeciętnej budowy osoby, która coś tam ćwiczy - nie chudy, nie wielce umięśniony. Ma ciemnobrązowe włosy i oczy barwy burzowych chmur, tak ciemne, że z daleka mogą wydawać się czarne. Jego zainteresowane otoczeniem spojrzenie podkreślone jest wiecznymi worami pod oczami.

Cain Bletchley
#2
15.04.2024, 23:12  ✶  

Świat byłby lepszym miejscem, gdyby wynaleziona w nim sprawiedliwość traktowana była z większą powagą. Bądź gdyby w ogóle była jakkolwiek traktowana.

Żyliśmy w świecie plugawym, głodnym wyzwań i głodnym świeżej krwi. Rozpruj swoje żyły i wylej z nich posokę na krawężnik - przekonasz się, jak wiele hien i sępów zleci się do krwi, którą nazwą wodopojem. Otwórz swoje żyły, kochana Millie i przekonasz się, ilu gotowych było przyjmować opioidy z twojego ciała. Zwyrolstwo przypisywano tylko tym, którzy kręcili się pod gwiazdą Nokturnu, a jeszcze większe szczurom z Głębokich Ścieżek. Znów coś przychodziło łatwo, bo przecież rozganianie i szufladkowanie istot żywych należało do hobby społeczeństwa. Czytasz o tym z gazet, słyszysz o tym z plotek, small talki zabawiają cię zgodnie z normami kultury, a potem za plecami słyszysz kurwę za kurwami. Nic ładnego. Nic sprawiedliwego. Okazuje się, że człowiek, który był twoim sąsiadem i pracował w BUM zgwałcił tamtą dziewczynę, którą znałeś z Hogwartu, a człowiek, któremu zawsze mówiłeś "dzień dobry" w drodze do Ministerstwa zarżnął swoją żoną nożem do masła. Cain miał ledwo 22 lata i spoglądał na ludzi z ciekawością i smutkiem. Jeszcze smutkiem. Jeszcze ciągle moralność stała po właściwej stronie, nawet jeśli miał predyspozycje do zjeżdżania w dół. Zaufanie szarości, bo w bieli było za dużo kleksów, brudów, nieścisłości. Wiedział to chyba od pierwszego momentu, kiedy pamiętał świat - a pamiętał go od całkiem dawna. Może od zawsze czuł, że możesz zaufać złotej rybce w akwarium, ale nie możesz zaufać drugiemu człowiekowi. Nie ważne, ile miłości ten człowiek ci wyzna, nie było nic bardziej niestabilnego ponad ludzkie emocje.

Zaufanie nie było walutą, na którą byłoby go stać.

Podskoczył, a wraz z nim podskoczył prawie pusty kubek z zimną już kawą, którą trzymał na biurku obok papierów, teczek, wszystkiego na co oczy nie powinny patrzeć, bo i tutaj nie powinien żaden czarodziej wejść. Chyba że byłeś jednym ze "swoich" albo z brygady uderzeniowej. Wtedy robiło się wyjątki, a brygadziści po prostu mogli się tu pojawić. Przecież nie zawsze brygadzista zajmował się wystawianiem mandatów za złe zaparkowanie abraksana, prawda? Podniósł zaskoczony wzrok na kuzynkę, a potem przechylił się, żeby spojrzeć za nią. Na twarze pozostałych aurorów, które zaglądały do jego pokoju, wpatrując się z niemałym zdziwieniem w kobietę, która tu wtargnęła. Ale to zdziwienie nie było szokiem, bo nie było wyważone tym, że ta kobieta nigdy nie zrobiła tutaj wejścia smoka, skoku tygrysa. Raczej było to zdziwienie podyktowane pytaniem w ich głowach: o co jej znowu chodzi...

- Przeklinanie daje zły przykład społeczeństwu co do pracy BUMu. - Drgnęły mu kąciki ust ku górze i sięgnął po tę gazetę, którą został niemal zdzielony jak słownikiem języka angielskiego od gramatycznych nazistów. Ale ten uśmiech mu zrzedł, kiedy zobaczył gazetę i kolejny atak skierowany w stronę ich obecnego Ministra Magii. Cofnął się i oparł na krześle, różdżką zamykając za kobietą drzwi. Niekoniecznie każdy musiał słyszeć, o czym rozmawiali, chociaż potencjalnie sporo osób i tak mogło usłyszeć. - Ludzie mają problem z akceptacją prawdy, Milli. - Co mógł jej powiedzieć? Pocieszyć? Podważać jej gniew, albo może go podsycać? Najlepiej wybrać opcję z uspakajaniem jej, bo przecież gotowa była zaraz zrobić coś głupiego. Złapał gazetę i przesunął oczami po literach, żeby znaleźć osobę odpowiedzialną za ten artykuł. - Usiądź. - Wskazał jej skinięciem krzesło obok - puste biurko jego partnera, który akurat zajmował się swoimi sprawami. Cain był prawdziwym wyjadaczem biurowej praczy - i ją naprawdę lubił.



• • •
Sarkazm (rzeczownik) - środek przeciw idiotom. Dostępny bez recepty.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Bletchley (1593), Millie Moody (1599)




Wiadomości w tym wątku
[10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Millie Moody - 06.04.2024, 20:46
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Cain Bletchley - 15.04.2024, 23:12
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Millie Moody - 21.04.2024, 16:01
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Cain Bletchley - 30.04.2024, 10:31
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Millie Moody - 01.05.2024, 22:01
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Cain Bletchley - 07.05.2024, 10:01
RE: [10.66] We are the Champions | Cain & Millie - przez Millie Moody - 24.05.2024, 21:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa