- Nie wydaje mi się, żeby to była tylko wymówka. - Ten cholerny bimber doprowadził ją do takiego stanu, w którym nie znalazła się od lat. Straciła zmysły, nie panowała nad sobą zupełnie, jednak słowo też potwierdzało, że nie była jedyna, czyżby Erik również zrobił przez to coś głupiego, dlaczego jej się tym nie pochwalił? Kto wie, co właściwie znalazło się w tym alkoholu, skoro wszyscy, a chociaż większa część zareagowała na niego w dziwny sposób. Wolała w to nie wnikać, zresztą teraz już było na to za późno.
Wydawało jej się, że to, co powiedziała było raczej proste do zrozumienia. Może nie? Za bardzo owijała w bawełnę? Inaczej Erik chyba by zrozumiał o co jej chodzi, najwyraźniej musiała to powtórzyć kolejny raz, bardziej dosłownie. - Tak, spałam z nim. Zresztą nie raz. - Nie wiedzieć czemu właśnie to dodała. Zaczerwieniła się przy tym okropnie, bo raczej nie przywykła do tego, żeby opowiadać o tym komukolwiek, zresztą nie miała zbyt wielu historii miłosnych do opowiedzenia, a ta część jej życia należała zdecydowanie do nudnych. - Co? On pracuje tutaj od czerwca? - Dlaczego nikt jej o tym nie powiedział, była zdziwiona. Z drugiej jednak strony, czy było w tym coś co powinno ją zdziwić? Nie musieli jej się tłumaczyć z tego, kogo zatrudniali do pomocy przy Warowni. Chociaż, nie spodziewała się tego, nie widziała go nigdy, a bywała tutaj przecież bardzo często, no i Mabel, przecież Mabel była tu ponad dwa tygodnie. Zaniepokoiło ją to trochę, może nawet bardziej, niż trochę.
- Jestem przekonana, że to był on. - Dodała jeszcze, bo najwyraźniej Longbottom potrzebował potwierdzenia jej wcześniejszych słów.
Nadal nie patrzyła w jego stronę, jakby bała się zobaczyć reakcję przyjaciela na jej słowa. Czuła, że go zawiodła i nie chodziło wcale o to, że osoba z którą połączyło ją coś więcej był Sam, chodziło raczej o całokształt, o to, że dała się ponieść.
- Nie jest taki zły? - Powtórzyła po nim, bo chyba nie do końca zrozumiała o co mu chodzi. - Sam jest najbardziej niewinną osobą jaką znam, jest cudowny, nie powinnam była się do niego wczoraj zbliżać. - Najwyraźniej Nora uważała siebie, za złego bohatera tej historii.
- Tak, to fakt, ciężko jest wygrać w tym przypadku z Knieją. - W jej głosie mógł wyczuć gorycz, bo Nora miała tego świadomość. Już raz ją przez to zostawił, nie chciał opuścić Kniei, wybrał ją zamiast niej, może nie dosłownie, ale trochę w tym było racji. - Znaliśmy się, dawno temu. - Minęło sporo czasu od ich ostatniego spotkania, które zresztą nadal wspominała jako jedną z najbardziej dramatycznych rzeczy w swoim życiu. Wczoraj dotarło do niej jaki był powód, jednak nadal nie do końca potrafiła to wszystko zaakceptować, nie umiała się pogodzić z tym, że zadecydował za nią.
- Na czym stanęło? Skuliłam ogon i uciekłam. - Powiedziała cicho, bo właściwie to nie było o czym mówić. Miała świadomość, że zawiodła. Jednak strasznie ją przytłoczyła ta cała sytuacja, aż tak, że postanowiła zniknąć, jak gdyby nigdy nic. Strasznie odpowiedzialne zachowanie.