• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 11 Dalej »
[21.06.1972] Born in the Slumber

[21.06.1972] Born in the Slumber
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#4
15.04.2024, 23:48  ✶  

Michael zgiął nogi i opadł na ziemie, bo ściąganie Prewetta z jego grzbietu, nawet jeśli ten nie ważył powalająco wiele nawet jak na swój wzrost, mogłoby być wyzwaniem. Abraksany były w końcu nieporównywalnie większe od koni. Rumak opadł na ziemię i Laurent zsunął się do wyciągniętych rąk Basiliusa, łapiąc na nich podparcie i oparcie. Szczególnie, że na ranną nogę wcale nie miał ochoty stawać, chociaż to była jakaś dziecięca igraszka - w końcu nikt go bezpośrednio do domu nie zaniesie.

- Nic takiego... nie róbmy większej afery na ulicy, proszę... - Pośpieszył z odpowiedzią sam Laurent, nie orientując się nawet, że aktualnie mężczyzna szukał bardziej kompetentnego rozmówcy od jasnowłosego. Michael zarżał, jednym ruchem wstając, zarzucił nerwowo głową z braku akceptacji takiej bezsensownej odpowiedzi, którą Laurent za często udzielał. "Nic się nie stało" nosiło wiele znamion w przeciągu wielu miesięcy, lat wręcz. Ale ostatni miesiąc był szczególnie wyczerpujący linię akceptacji pewnych przygód. - Zadrapał mnie żywy trup. - Inferius? Może. A może to było coś zupełnie innego, jakoś w tamtej chwili nie miał czasu zatrzymać się i zacząć badać jegomościa, który pod wodą próbował go porwać w swoje objęcia i... pewnie zatopić ze wszystkimi innymi. Tym nie mniej odpowiedź się pojawiła, kiedy i Icarus wybiegł na zewnątrz, a Laurent był w zasadzie cholernie wdzięczny ich dwójce, że w ogóle tutaj byli. Naprawdę nie był pewien, czy aktualnie o własnych siłach by doszedł do tego mieszkania. Chyba usiadłby na tym chodniku i byłoby mu już wszystko obojętne, co dalej się będzie działo. Zeszła z niego adrenalina, zeszły z niego resztki sił, emocje rozpłynęły się wraz z duchami, które opuściły statek, na których te żywe trupy się wałęsały... a jeszcze miał do przedstawienia kolejny fantastyczny sen, po którym również wyniósł ranę. Tym razem w kształcie blizny, nie tak jak na początku czerwca, gdy Basilius pojawił się w jego domu, bo ktoś WE ŚNIE próbował go zamordować.

- Jeszcze żyję, spokojnie... - Uśmiechnął się do Icarusa, którego przystojna twarz napiętnowana była teraz niepokojem, a oczy błyszczały jakby naprawdę mogło się tutaj stać zaraz coś złego. - To tylko trochę krwi. - Wyciągnął chudą dłoń do mężczyzny, żeby się na nim oprzeć i z ich pomocą ruszył w kierunku domu. Łatwo było mówić, że to tylko krew, to tylko nieprzygoda. Łatwo, kiedy samego siebie się nie widziało i kiedy na ranę nie spoglądało. Jeszcze łatwiej, kiedy nawet przewrażliwiony na brzydkie zapachy nos nie wyczuwał własnego smrodu. Laurent już nie był świadom tego, że zapachy starego statku, który utrzymywany był przez magię, przesiąkły jego ubrania, włosy, osiadły na bladej skórze. I to też nie miało znaczenia. Moment, w którym przekroczyli w trójkę próg tego domu uważając, żeby dumnie chroniąca go bestia nie uciekła, był jednocześnie momentem, w którym mógł odetchnąć. To jeszcze nie było "nie ma to jak w domu". Było za to "prawie jak w domu".

- Byłem na statku opętanym magią. Wałęsały się tam żywe trupy. - Czy to w ogóle było istotne dla leczenia, co dokładnie się na tym statku działo, z czym wiązała się ta historia, jak została napisana? Nie. Chyba nie. - I... uch... jak bardzo ważna jest to opowieść? - Powinien był dodać, że przy okazji użył zaklęcia, którego nie powinien - ale wtedy jeszcze wydawało się, że jest całkiem w porządku, że nekromancja mu nie zaszkodzi. Magia adrenaliny. - Musisz mnie szybko postawić na nogi, wieczorem muszę stać jak nowonarodzony. Nie ważne, co we mnie wpakujesz. - Albo nie ważne, czy trzeba będzie to odchorować. Nie mógł się pokazać jak trup na przyjęciu, a nie zamierzał też zignorować zaproszenia. Było dla niego... ważne.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (1535), Icarus Prewett (857), Laurent Prewett (2847)




Wiadomości w tym wątku
[21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 31.03.2024, 01:16
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 31.03.2024, 18:38
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 07.04.2024, 21:05
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 23:48
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 16.04.2024, 15:33
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 05.05.2024, 17:54
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 07.05.2024, 14:37
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 12.05.2024, 01:28
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 27.06.2024, 18:12
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 09.07.2024, 14:35
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Basilius Prewett - 14.07.2024, 00:24
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Icarus Prewett - 27.08.2024, 23:05
RE: [21.06.1972] Born in the Slumber - przez Laurent Prewett - 31.08.2024, 17:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa