• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria

[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#4
16.04.2024, 11:04  ✶  

Śmierć była wszędzie.

Nie trzeba szukać daleko prawda, z którymi kłótnie były bezcelowe, bezsensowne. Śmierć była wszędzie, dotykała nas, otaczała i otulała ramionami. Jednych mocniej, drugich delikatniej. Miała swoich ulubieńców, których włosy przeczesywała kościstymi palcami myląc je ze szczotką. Uważała to za pieszczotę i bardzo wielu gotowych było jej to wybaczyć. Tendencja do nadmiernej miłości czyniła ją matką lepszą od Nadziei, bo przynajmniej nie była matką głupców. Traktowała wszystkich po równo - tych mądrych, głupich, bogatych i biednych. Pięknych i brzydkich, chorych i zdrowych. Dzieci same wmawiały sobie faworyzację, podczas gdy ona tylko przychodziła do nich w godzinie potrzeby albo godzinach niechęci. Nie zawsze szukałeś jej obecności. Nie zawsze chciałeś przytulać głowę do jej piersi.

Już chciał tłumaczyć, że tak, że zdarzało mu się wpadać do tego biura niekoniecznie nawet z powodów profesjonalnych a zwyczajnie po rodzinnemu. Nie należał do osób pchających się do pracy komuś, żeby mu przeszkadzać, więc nie były to może wizyty pogawędkowe, ale nawet wtedy łatwo było zostać zagajonym czy zagaić nawet kogoś. Zwykłe "dzień dobry" potrafiło pociągnąć za sobą "a nazywam się...". Wracało to do pięknego pytania: czym właściwie było to magiczne słowo "znajomy"? Jak je rozumieć i gdzie prawda była obiektywna wobec tego, a gdzie subiektywna? Znajomości - każde miał swoje. I każdy miał swoje pojęcie tego słowa. Nie powiedział więc nic, bo widział jej uśmiech. Jej reakcję, która pokazywała żarcik, a ten żarcik sprawił, że sam się uśmiechnął. Było nawet lepiej niż dobrze widzieć ją w takiej formie, gdzie słońce znajdowało swoje odbicie na jej pięknej twarzy. Okolona woalem promieni jaśniała, ale wtulona w uśmiech - promieniała. jasnością.

- Kiedy dojdziesz do perfekcji będziesz je tworzyć w trakcie lunatykowania. - To też był żart, bo nikomu tego nie życzył - problemów z nocnym błąkaniem się nie wiadomo gdzie. Potrafiło zostawić to rysę na psychice i rysę na reputacji, albo i całkowicie te reputacje zrujnować. - Jak... jakoś. - Dobrze, ha... właściwie było dobrze jak na to, co się mogło wydarzyć. Jak na wszystko, co działo się w przeciągu tych paru miesięcy. - Dobrze się czuję, tylko... takie wydarzenia zmieniają perspektywę patrzenia na ludzi. - Bardzo zmieniały. Już nie byłeś w stanie spoglądać na kogoś i po prostu dobrze się z nim bawić. Teraz większość osób była potencjalnym zagrożeniem, wszystkich znajomych przeglądało się z myślami, co takiego mogłoby się wydarzyć, gdyby to oni byli Śmierciożercami. Naiwność, z której sobie zdawał sprawę, wiara w ludzi, którą mówili, że powinien nosić jak broń, stała się mieczem obusiecznym. Zawsze nim była. Teraz tylko o wiele groźniej lśniło jej ostrze w mroku. - Przyniosłem część listów, które otrzymałem w tamtym czasie, żebyś mogła w nie zajrzeć. Część, bo niektórzy wiem, że nie mogliby mieć czegokolwiek wspólnego z tymi ludźmi. - Nie sięgnął jednak jeszcze po nie. Dzień był przecież jeszcze młody, a słońce przyjemnie świeciło i ogrzewało palce. Usiadł obok kobiety i też obrócił się ku niej półprofilem, żeby mieć na nią wgląd. - Te listy pokazuję ci nieoficjalnie. Nie złożyłbym ich do biura. - Wiedział, że może liczyć na dyskrecję Victorii, ufał jej całą swoją duszą. Powiedzenie tego nie umniejszało zaufaniu. Tworzyło granicę, którą tworzył w przeważającej ilości przypadków. Rozdzielał pracę z ich przyjaźnią. Była w to zaangażowana osobiście, a tutaj na wszystko za łatwo wpływały emocje. Tak jej jak i jego. - Uważam, że nie powinnaś się tym zajmować. - Dodał przy okazji lecz też nie w jakikolwiek ganiący sposób. Martwił się o nią. Ona martwiła się o niego. Zawsze chcieli dla siebie jak najlepiej.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4524), Victoria Lestrange (5455)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.03.2024, 14:57
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 29.03.2024, 00:26
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 05.04.2024, 10:32
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 16.04.2024, 11:04
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 16.04.2024, 20:49
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 18.04.2024, 13:19
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 18.04.2024, 22:05
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 19.04.2024, 13:03
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 19.04.2024, 23:02
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 11:03
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 20.04.2024, 19:04
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 22:37
RE: [23.07.1972] Będę tam | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 21.04.2024, 00:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa