16.04.2024, 15:34 ✶
Olivia na krótką chwilę wtuliła się w Tristana, zanim nie zdecydowała się wypuścić go ze swoich objęć. Przeżyła w swoim życiu całkiem sporo związków i każdy był tak samo intensywny i... krótki. Dopiero dwa ostatnie sprawiły, że poczuła się inaczej. Przedostatni, bo w końcu zerwała z jakąś częścią jej przeszłości, która kotwiczyła ją w destrukcyjnym zachowaniu, a ostatni, czyli ten właśnie - bo był ostatni w jej opinii. Nie, nie ostatni - ostateczny. Wiedziała doskonale, że można mocno pokochać drugą osobę, ale nie podejrzewała, że kiedykolwiek obdarzy kogokolwiek tak silnym uczuciem. Nie po tym, co ją spotkało. A jednak. Nie tylko oddałaby za niego życie, ale i gotowa byłaby dla niego zabić. Czy to było toksyczne? Cóż... Być może odrobinę.
- Hm, chyba nie. Albo nie zdążyłam odebrać. Mamy mały sajgon z zamówieniami. Pamiętasz, jak na przyjęciu rozmawiałam z tą jak jej tam... To w końcu zdecydowała się złożyć zamówienie i jest cóż. Duże. Ale dzisiaj mam już wolne. Przepraszam, mogłam nie odebrać, jestem zakręcona i mam wrażenie, że ostatnie dni to nie robię nic innego, tylko jem i pracuję, z krótką przerwą na sen - wyjaśniła, lekko się rumieniąc. Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak naprawdę było - że Tristan wysłał sowę, Olivia odebrała list i położyła go gdzieś z boku, a potem zapomniała. Miała taki swój stosik wstydu z ostatnich trzech dni, który zawierał listy, gazety i wycinki. Mogła zapomnieć, bo po pracy potrafiła paść na łóżko i zasnąć, a potem po prostu wstać w środku nocy i zejść do pracowni. Odrobinę rozregulowała swój tryb dobowy, będzie musiała to naprawić. - Och, cudownie!
Aż podskoczyła, gdy doczytała, że Tristan chce otworzyć własny biznes. Była tym bardziej podekscytowana niż faktem, że ona również planowała coś podobnego. Swojego biznesu się bała, na wieść o jego czuła wyłącznie radość. Kochała go całym sercem i chciała dla niego jak najlepiej - doskonale wiedziała, że będzie miał dużo pracy, być może jeszcze więcej niż teraz, ale... Tego przecież pragnął, a ona chciała go wspierać.
- Daleko są od siebie? Co dokładnie tam zamierzasz robić? Masz gdzieś plany tych lokali? Albo możesz je naszkicować? Wiem, że niedługo je zobaczymy, ale wiesz, lepiej rozmawiać o takich rzeczach nie przy osobie, która chce je wynająć lub sprzedać - dodała mądrym tonem, bo to była jedna z niewielu przydatnych rzeczy, które zapamiętała z długich rozmów z Aveliną. - Jasne, umieram z głodu. Nie pamiętam nawet, czy jadłam śniadanie.
Powiedziała, zerkając przelotnie na kartkę z propozycją zjedzenia czegoś. W sumie to na bank zjadła śniadanie, bo to była jedna z pierwszych rzeczy, które Olivia robiła po przebudzeniu się, ale być może zjadła zbyt małe śniadanie. Bo Quirke jadła dużo - nic dziwnego, że miała tyle energii.
- Masz na myśli coś konkretnego, czy idziemy gdzie nas oczy poniosą?
- Hm, chyba nie. Albo nie zdążyłam odebrać. Mamy mały sajgon z zamówieniami. Pamiętasz, jak na przyjęciu rozmawiałam z tą jak jej tam... To w końcu zdecydowała się złożyć zamówienie i jest cóż. Duże. Ale dzisiaj mam już wolne. Przepraszam, mogłam nie odebrać, jestem zakręcona i mam wrażenie, że ostatnie dni to nie robię nic innego, tylko jem i pracuję, z krótką przerwą na sen - wyjaśniła, lekko się rumieniąc. Istniało duże prawdopodobieństwo, że tak naprawdę było - że Tristan wysłał sowę, Olivia odebrała list i położyła go gdzieś z boku, a potem zapomniała. Miała taki swój stosik wstydu z ostatnich trzech dni, który zawierał listy, gazety i wycinki. Mogła zapomnieć, bo po pracy potrafiła paść na łóżko i zasnąć, a potem po prostu wstać w środku nocy i zejść do pracowni. Odrobinę rozregulowała swój tryb dobowy, będzie musiała to naprawić. - Och, cudownie!
Aż podskoczyła, gdy doczytała, że Tristan chce otworzyć własny biznes. Była tym bardziej podekscytowana niż faktem, że ona również planowała coś podobnego. Swojego biznesu się bała, na wieść o jego czuła wyłącznie radość. Kochała go całym sercem i chciała dla niego jak najlepiej - doskonale wiedziała, że będzie miał dużo pracy, być może jeszcze więcej niż teraz, ale... Tego przecież pragnął, a ona chciała go wspierać.
- Daleko są od siebie? Co dokładnie tam zamierzasz robić? Masz gdzieś plany tych lokali? Albo możesz je naszkicować? Wiem, że niedługo je zobaczymy, ale wiesz, lepiej rozmawiać o takich rzeczach nie przy osobie, która chce je wynająć lub sprzedać - dodała mądrym tonem, bo to była jedna z niewielu przydatnych rzeczy, które zapamiętała z długich rozmów z Aveliną. - Jasne, umieram z głodu. Nie pamiętam nawet, czy jadłam śniadanie.
Powiedziała, zerkając przelotnie na kartkę z propozycją zjedzenia czegoś. W sumie to na bank zjadła śniadanie, bo to była jedna z pierwszych rzeczy, które Olivia robiła po przebudzeniu się, ale być może zjadła zbyt małe śniadanie. Bo Quirke jadła dużo - nic dziwnego, że miała tyle energii.
- Masz na myśli coś konkretnego, czy idziemy gdzie nas oczy poniosą?