Skoro pamiętał, to naprawdę wspaniały z niego zawodowy historyk. I jeszcze wspomniał o jakimś mugolskim Hitlerze. Ten to według Renigalda był kretynem, który chyba chciał upodobnić się do czarodziejów i pokazać, że też umie… zabijać mugoli. Śmieszna sprawa. Czytanie tego wszystkiego co odpierdalał w swojej społeczności mugolskiej było nużące. To już sam Grindelwald był kimś. A teraz jego jakby następca Czarny Pan, może kontynuować dzieło. Oby nie spierdolił, jeżeli chce naprawdę być kimś.
Malfoy, nie krył się ze swoimi poglądami. Jego rodzina była szanowana, bogata i mogła sobie pozwolić na znacznie wiele. Jedni z prawdziwych czystokrwistych, którzy nie mieszali się ze ścierwami brudnej krwi.
- Ja mam na ten temat inne zdanie.Wzruszył ramionami i upił sobie kolejnego łyka swojego piwa. Ginęli Ci, którzy nie umieli się podporządkować nowemu prawu. Tak jak teraz, nie potrafili zaakceptować podziałów. Nie musieliby ginąć, gdyby mugole i mugolacy siedzieliby na dupie w swoim rodzinnym kraju, przeznaczonym dla nich i nie mieszali do świata magicznego.
Lecz skoro kolega zamierzał zakończyć temat, płynnie przechodząc do innego, Renigald odstawiając kufel spojrzał na niego ze zdziwieniem, powagą, uniesioną brwią, jakby kilkoma reakcjami jednocześnie. ”O jakim kurwa końcu wolności pieprzy?” – zastanowił się. Nie ogarnął od razu o co mu chodziło. Czy zamierzał go za poglądy i szanowanie działań Czarnego Pana donieść do Ministerstwa, czy chodziło mu o… kurwa, ślub! Złapał się za czoło i podparł łokciem o blat stolika.
- Bagshot… Bez takich tekstów… Myślałem że chcesz donieść na mnie.Ulga?
- Chodzi Ci o te zaręczyny?
Zabrał rękę z powagą i pytaniem patrząc na niego. Zaraz jednak uśmiechnął się kącikiem ust kręcąc głową.
- To plotka. Ściema. Nie wierz temu co piszą w prasie.
Zgasił temat? Uwierzy mu na słowa? Oby! Nie chciałoby mu się tłumaczyć, skąd to się wzięło. Ktoś mógł go widzieć z Penny i pomyśleć, że się zaręczyli. Każdy dziennikarz aby zarobić na artykułach, napisze cokolwiek.
Jeżeli zaś chodziło o jakieś dobre lokale, znał ich spoko. Nawet burdele.