17.04.2024, 01:38 ✶
Fox pokręcił z niedowierzaniem głową. Ta dziewczyna była jednak kompletnie nieznośna. Podobno młodość miała swoje prawa, a on zazwyczaj był wyjątkowo wyrozumiałym człowiekiem, ale bywały takie momenty w życiu jak ten, gdy zapominał o tym, jak sam był nastolatkiem i jak potrafił wtedy dokuczyć rodzicom i nauczycielom. Miał ochotę po prostu jej wlać. Albo porozmawiać z jej rodzicami – gdziekolwiek się ukryli – i powiedzieć im, żeby się dobrze zastanowili nad tym, jak wychowują swoją córkę.
- W takim razie w jakiej kategorii widziałabyś tę rozmowę? – zapytał. Teraz już chyba sam się z nią zaczynał drażnić i to tylko po to, byle wyprowadzić ją z równowagi, bo Peppa ewidentnie dokładnie to próbowała zrobić z nim. – Zresztą, po co ja to ciągnę.
Westchnął, a potem skierował się w stronę wyjścia z salonu. Kroki miał szybkie, pewne. Z irytacji, torba nie ciążyła mu na ramieniu aż tak, jak powinna. W myślach powtarzał sobie, że im szybciej rozwiąże tę sytuację, tym szybciej będzie mógł się rozpakować i obejść ośrodek. Był więcej niż pewien, że działo się w nim coś niepokojącego, co z pewnością miało związek z magią. Póki co, brakowało mu jeszcze dowodów – ale Fox wiedział, że prawda o świecie magii gdzieś tam była i wcześniej lub później, ale dostanie szansę od losu na to, by ją zgłębić.
Przystanął przed samym wyjściem z domku letniskowego. Odwrócił się w stronę panny Potter. Obrzucił ją jeszcze jednym, dość krótkim spojrzeniem.
- Na twoim miejscu nie korzystałbym z uroków jeziora – rzucił, najwyraźniej uznając, że wygląd dziewczyny wskazywał na to, że właśnie zamierzała się wykąpać. – A na pewno nie robiłbym tego po zmroku. Uważaj na siebie Penelope.
Słyszała jak otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz.
- W takim razie w jakiej kategorii widziałabyś tę rozmowę? – zapytał. Teraz już chyba sam się z nią zaczynał drażnić i to tylko po to, byle wyprowadzić ją z równowagi, bo Peppa ewidentnie dokładnie to próbowała zrobić z nim. – Zresztą, po co ja to ciągnę.
Westchnął, a potem skierował się w stronę wyjścia z salonu. Kroki miał szybkie, pewne. Z irytacji, torba nie ciążyła mu na ramieniu aż tak, jak powinna. W myślach powtarzał sobie, że im szybciej rozwiąże tę sytuację, tym szybciej będzie mógł się rozpakować i obejść ośrodek. Był więcej niż pewien, że działo się w nim coś niepokojącego, co z pewnością miało związek z magią. Póki co, brakowało mu jeszcze dowodów – ale Fox wiedział, że prawda o świecie magii gdzieś tam była i wcześniej lub później, ale dostanie szansę od losu na to, by ją zgłębić.
Przystanął przed samym wyjściem z domku letniskowego. Odwrócił się w stronę panny Potter. Obrzucił ją jeszcze jednym, dość krótkim spojrzeniem.
- Na twoim miejscu nie korzystałbym z uroków jeziora – rzucił, najwyraźniej uznając, że wygląd dziewczyny wskazywał na to, że właśnie zamierzała się wykąpać. – A na pewno nie robiłbym tego po zmroku. Uważaj na siebie Penelope.
Słyszała jak otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz.