- To może ułatwić innym życie. - Im na pewno by pomogło, ale cóż, na to było już za późno. Najwyraźniej ten alkohol miał trafić w ich ręce, jakaś siła wyższa tego chciała...
Cóż, odpowiedzi były ważne, przecież sama wcześniej miała żal o to, że ich nie dostała. Milczenie bywało bardzo krzywdzące i już ona o tym wiedziała, pewnie gdyby uzyskała jakiekolwiek informacje wcześniej to wszystko mogłoby się potoczyć zupełnie inaczej. Nie warto było powtarzać tego błędu. Zapewne nie będzie to takie proste, jednak jakoś stawi temu czoła, nie takie kamienie milowe pokonywała w swoim życiu. Może dostrzegła w tym wszystkim nawet jakąś małą nadzieję. - Masz rację. - Odpowiedziała krótko, bo podjęła już decyzję, na pewno to wyjaśni, słowa Erika tylko utwierdziły ją w tym, że ten pomysł nie jest najgorszy. Zresztą, co może się stać? Najwyżej powie, że nie chce mieć z nią nic wspólnego, nie pierwszy raz.
Zdawała sobie sprawę, że teraz to na niej ciąży odpowiedzialność, będzie musiała coś z tym zrobić, najlepiej, jak najwcześniej, bo mijający czas w tym przypadku nie był przyjacielem, mógł spowodować tylko niepotrzebne nakręcanie się i szukanie wyjaśnień, które niekoniecznie były słuszne. - Tak, będę musiała do tego wrócić, zdecydowanie. - Po raz kolejny się z nim zgodziła, był to dobry dzień dla Erika, bo rzadko kiedy była w stosunku do niego taka potulna. Jednak miała świadomość, że chce dla niej dobrze, akurat jeśli chodzi o niego, to miała pewność co do intencji tego co mówił.
Nie miała pojęcia, gdzie powinna szukać Sama, zresztą musiała za chwilę wrócić do Londynu, jednak jak najszybciej znajdzie rozwiązanie, musiała to zrobić, bo sprawa była nagląca, nie mogła zwlekać, miała co do tego pewność. Ten jeden dzień przyda się im wszystkim, żeby złapać oddech, a jutro powinna już mniej emocjonalnie podchodzić do tematu, panika powinna minąć, a zdrowy rozsądek wrócić. To nie tak, że zmieni zdanie, bo czuła, że jest winna Samueolwi wyjaśnienia, nie chciała go zostawić z tym samego, bo mógł sobie coś dopowiedzieć, bo sytuacja była naprawdę głupia. Wszystko przez ten strach, który ją ogarnął.
- Dziękuję Erik, pójdę już. - Pożegnała się jeszcze z przyjacielem, po czym zniknęła za drzwiami. Sporo myśli kłębiło jej się w głowie, ale musiała już zniknąć, wrócić do siebie, bo obowiązki na nią czekały.