17.04.2024, 16:34 ✶
Dawno nie czuł się tak zagniewany i był oto ożywcze. Adrenalina pulsowała w niedźwiedzich żyłach, ale nie zamierzał poddawać się instynktowi, wiec jeżeli nieznajomy zakończył na tym rozmowę i się odwrócił by odejść on odczekał jeszcze chwile gniewie posapując w niedźwiedziej formie. A potem skupił się bardzo bardzo mocno, próbując przypomnieć sobie jak się skakało. Musiał wrócić na swoje wrzosowiska, tam przynajmniej nikt mu nie przeszkadzał. Jeśli znów oberwie żywiołem trudno, a jak się uda to na miłą i zieloną Knieję... lepiej jednak umrzeć o siebie.
Z tą myślą najpierw powrócił do ludzkiej formy, a następnie zniknął z charakterystycznym teleportacyjnym "pup" sądząc, że już nigdy więcej nie spotka tego dziwacznego lekarza, co nie znał się na swoim fachu, a jednak, zachęcił go do wstania i zrobienia czegoś ze swoim życiem.
Koniec sesji