17.04.2024, 19:50 ✶
Głupota i odwaga były niezwykle blisko siebie, a osobom które wykazywały jedno z tych dwóch, często zarzucano także to drugie. Thomas prawdopodobnie powinien podpisać się pod tymi słowami za pomocą obu rąk. A potem jeszcze łap, tak dla potwierdzenia.
W jego sytuacji zresztą nawet nie było mowy o tym, że nie czuł strachu. Bał się niezliczoną ilość razy, o własne życie, o innych, o przyszłość. A jednak zawsze coś sprawiało, że potrafił te odczucia pokonać i ruszyć do akcji.
- O ile umiesz się nim posługiwać zdecydowanie lepsza opcja. Przynajmniej w sytuacji, gdy ktoś podszedł za blisko - odparł. Sam miał co najwyżej swoje kończyny w podobnym wypadku, szczególnie, jeśli trudno było użyć różdżki. I nie, wcale nie raził go temat, który poruszyli. Sam w swojej pracy widział zdecydowanie zbyt dużo. Może i nie był osobą skierowaną do walki z czarnoksiężnikami, ale nawet obecność w zwykłym miejscu nieszczęśliwego wypadku potrafiła przyprawić niejednego świeżaka o odruch wymiotny. Sam to przeżył.
Zamyślił się na chwilę na myśl, o latającym dywanie.
-Na pewno lepszy do omijania ewentualnych korków. Jak myślisz, jak bardzo dużo bym zapłacił, gdyby ktoś u mnie znalazł latający motocykl? - Uśmiechnął się, na samą myśl. Wiedział, że łączenie technologii mugolskiej z magią nie było zbyt legalne, sam pomysł jednak był kuszący. Choć pewnie mało możliwy.
Trochę zrobiło mu się smutno, gdy usłyszał to zdawkowe zapewnienie, że Gerry jakoś sobie daje radę. Faktycznie, mógł jednak nie dodawać tych zapewnień, gdy przecież nie tak dawno ją zawiódł. Cholera, naprawdę był na siebie wściekły za to. Czuł, że pewnie długo będzie musiał znów zapracować na zaufanie, było to jednak jak najbardziej słuszne.
Nie lubił, gdy ludzie męczyli się ze swoimi problemami, gdy mógł im pomóc. Z drugiej strony wiedział, że czasem nie dało się innych przekonać, że mogli prosić o pomoc.
Sam w końcu często tego nie robił.
- O, na pewno spojrzenie na ludzi, którzy żyją inaczej niż my, może nam pomóc stwierdzić, że nie wszystko musi być takie, jak nas nauczono. Może głupie porównanie, ale podobnie jest, gdy trafia się z rodziny mugolskiej do czarodziejskiej. Wtedy to dopiero dostaje się szoku kulturowego .- Zaśmiał się, wspominając przerażonego jedenastolatka, który próbował zrozumieć, jak działa absurdalne jak dla niego społeczeństwo, Nadal czasem zdarzało się mieć mu podobne odczucia.
- Alaska. Na pewno musi być piękna. Choć nie wiem, czy na pewno dałbym radę jednak przeżyć to zimno. No, może z dużym zapasem kawy w termosie i z domem z kominkiem. Chwila spaceru, potem grzanie się w cieple. O, to brzmi już dobrze - wyznał. Właśnie tak uwielbiał spędzać zimę.
Uniósł wysoko brwi, słysząc o przygodzie z pojedynkiem.
- Ale teraz wszystko już okej? Chociaż, muszę przyznać, musieliście stanowić nie lada widok. Trochę jak dzieci, które wróciły do domu po zrobieniu czegoś naprawdę głupiego. - Pokręcił głową z widocznym rozbawieniem. Widział w tej scenie siebie i swoje rodzeństwo, które nie raz wracało z zadrapaniami i rozbitymi głowami, kłamiąc o tym jak ów urazy powstały, gdy tak naprawdę były skutkami brutalnego pojedynku na patyki.
Podobało mu się to, że udawało mu się wyciągnąć z Gerry rumieńce. Widział w tym szansę, której jednocześnie bał się stracić. Wolał więc podejść do całej sprawy ostrożnie. Na tyle, ile umiał.
Choć zaskoczyło go, że tak łatwo powiedziała o swojej sytuacji w domu. Myślał, że będzie i tym razem będzie chciała zachować w tym kontekście prywatność.
- Pewnie niezbyt komfortowa sprawa, co? Sam czasem czuję się jak piąta kula u nogi siedząc u Longbottomów i marzy mi się wrócić do własnego mieszkania, gdzie jednak żyło się całkowicie po swojemu. Z drugiej strony chcę pożyć. Ale jak tylko się sytuacja uspokoi, na pewno znów zacznę coś wynajmować - stwierdził. Znał smak swobody, którego nie raz mu ostatnio brakowało. Chętnie by go odzyskał.
Rozpromienił się jeszcze bardziej na komplement, po czym znów napił się trochę whiskey. Potem zaś pokręcił głową. Rzeczywiście, dźwięk ptaków i szum drzew były naprawdę ładne, muzyka jednak była dla niego czymś wyjątkowym.
- Mówisz tak, bo pewnie nie słyszałaś Rolling Stones’ów lub Bowiego. Dostałem ostatnio nowy album tego drugiego i ma na nim naprawdę dobre piosenki. Kiedyś musisz ze mną posłuchać. - Spojrzał na nią, wiedząc, że to rzecz którą naprawdę chciał z nią zrobić. Uwielbiał tworzyć wspomnienia związane z muzyką.
W jego sytuacji zresztą nawet nie było mowy o tym, że nie czuł strachu. Bał się niezliczoną ilość razy, o własne życie, o innych, o przyszłość. A jednak zawsze coś sprawiało, że potrafił te odczucia pokonać i ruszyć do akcji.
- O ile umiesz się nim posługiwać zdecydowanie lepsza opcja. Przynajmniej w sytuacji, gdy ktoś podszedł za blisko - odparł. Sam miał co najwyżej swoje kończyny w podobnym wypadku, szczególnie, jeśli trudno było użyć różdżki. I nie, wcale nie raził go temat, który poruszyli. Sam w swojej pracy widział zdecydowanie zbyt dużo. Może i nie był osobą skierowaną do walki z czarnoksiężnikami, ale nawet obecność w zwykłym miejscu nieszczęśliwego wypadku potrafiła przyprawić niejednego świeżaka o odruch wymiotny. Sam to przeżył.
Zamyślił się na chwilę na myśl, o latającym dywanie.
-Na pewno lepszy do omijania ewentualnych korków. Jak myślisz, jak bardzo dużo bym zapłacił, gdyby ktoś u mnie znalazł latający motocykl? - Uśmiechnął się, na samą myśl. Wiedział, że łączenie technologii mugolskiej z magią nie było zbyt legalne, sam pomysł jednak był kuszący. Choć pewnie mało możliwy.
Trochę zrobiło mu się smutno, gdy usłyszał to zdawkowe zapewnienie, że Gerry jakoś sobie daje radę. Faktycznie, mógł jednak nie dodawać tych zapewnień, gdy przecież nie tak dawno ją zawiódł. Cholera, naprawdę był na siebie wściekły za to. Czuł, że pewnie długo będzie musiał znów zapracować na zaufanie, było to jednak jak najbardziej słuszne.
Nie lubił, gdy ludzie męczyli się ze swoimi problemami, gdy mógł im pomóc. Z drugiej strony wiedział, że czasem nie dało się innych przekonać, że mogli prosić o pomoc.
Sam w końcu często tego nie robił.
- O, na pewno spojrzenie na ludzi, którzy żyją inaczej niż my, może nam pomóc stwierdzić, że nie wszystko musi być takie, jak nas nauczono. Może głupie porównanie, ale podobnie jest, gdy trafia się z rodziny mugolskiej do czarodziejskiej. Wtedy to dopiero dostaje się szoku kulturowego .- Zaśmiał się, wspominając przerażonego jedenastolatka, który próbował zrozumieć, jak działa absurdalne jak dla niego społeczeństwo, Nadal czasem zdarzało się mieć mu podobne odczucia.
- Alaska. Na pewno musi być piękna. Choć nie wiem, czy na pewno dałbym radę jednak przeżyć to zimno. No, może z dużym zapasem kawy w termosie i z domem z kominkiem. Chwila spaceru, potem grzanie się w cieple. O, to brzmi już dobrze - wyznał. Właśnie tak uwielbiał spędzać zimę.
Uniósł wysoko brwi, słysząc o przygodzie z pojedynkiem.
- Ale teraz wszystko już okej? Chociaż, muszę przyznać, musieliście stanowić nie lada widok. Trochę jak dzieci, które wróciły do domu po zrobieniu czegoś naprawdę głupiego. - Pokręcił głową z widocznym rozbawieniem. Widział w tej scenie siebie i swoje rodzeństwo, które nie raz wracało z zadrapaniami i rozbitymi głowami, kłamiąc o tym jak ów urazy powstały, gdy tak naprawdę były skutkami brutalnego pojedynku na patyki.
Podobało mu się to, że udawało mu się wyciągnąć z Gerry rumieńce. Widział w tym szansę, której jednocześnie bał się stracić. Wolał więc podejść do całej sprawy ostrożnie. Na tyle, ile umiał.
Choć zaskoczyło go, że tak łatwo powiedziała o swojej sytuacji w domu. Myślał, że będzie i tym razem będzie chciała zachować w tym kontekście prywatność.
- Pewnie niezbyt komfortowa sprawa, co? Sam czasem czuję się jak piąta kula u nogi siedząc u Longbottomów i marzy mi się wrócić do własnego mieszkania, gdzie jednak żyło się całkowicie po swojemu. Z drugiej strony chcę pożyć. Ale jak tylko się sytuacja uspokoi, na pewno znów zacznę coś wynajmować - stwierdził. Znał smak swobody, którego nie raz mu ostatnio brakowało. Chętnie by go odzyskał.
Rozpromienił się jeszcze bardziej na komplement, po czym znów napił się trochę whiskey. Potem zaś pokręcił głową. Rzeczywiście, dźwięk ptaków i szum drzew były naprawdę ładne, muzyka jednak była dla niego czymś wyjątkowym.
- Mówisz tak, bo pewnie nie słyszałaś Rolling Stones’ów lub Bowiego. Dostałem ostatnio nowy album tego drugiego i ma na nim naprawdę dobre piosenki. Kiedyś musisz ze mną posłuchać. - Spojrzał na nią, wiedząc, że to rzecz którą naprawdę chciał z nią zrobić. Uwielbiał tworzyć wspomnienia związane z muzyką.