- Niby skąd miałam wiedzieć, że rozpęta się piekło, co? - Kot zaczął ją wkurzać, powoli zaczynało do niej, że to wszystko nie jest prawdziwe, jednak wcale nie powodowało, że wspomnienia były mniej bolesne. Ją wtedy też porwał wiatr, odfrunęła nie wiadomo gdzie i myślała, że umarła. Przynajmniej przez chwilę, później trafiła się ta opętana czarownica i Grimes, którego zabiła nakładając mu na głowę wianek... Niby nie do końca żył, ale jednak go dobiła. Nikomu się tym nie pochwaliła...
Przeniosła wzrok na wnętrze pomieszczenia i zauważyła dwóch Alastorów, jakby jeden nie był wystarczającym wrzodem na tyłku ich wszystkich. To nie tak, że go nie lubiła, jednak czasami przesadzał z tą swoją stałą czujnością.
Nie zdążyła mrugnąć, a pojawił się trzeci Alastor, ile ich jeszcze czaiło się w tych wszystkich kątach? Co to w ogóle miało być, znaczy miała świadomość, że musiały to być boginy, dotarło to do niej chwilę wcześniej.
Och, i Brenna. Matka chrzestna jej córki, kochana Brenna, w zupełnie innej odsłonie. To tylko utwierdziło ją w tym, że nie jest to prawdziwe, bo Longbottom nigdy w życiu by się do niej nie odezwała w ten sposób, co by się nie wydarzyło, to zawsze była dla niej ciepła, nie potraktowałaby jej tak okropnie.
Poczuła na swym ramieniu palce Millie, dała jej się pociągnąć do drzwi, ale ona się nie śmiała. Złapała mocniej różdżkę, bo musiały się pozbyć tych okropnych istot, które żywiły się ich strachem, a była bardzo zdeterminowana, żeby to zrobić, przez to, co zobaczyła.
Norka rzadko się irytowała, widać było jednak w tej chwili złość w jej oczach.
- Jest ich tutaj całe stado. - Odpowiedziała Moody, wiedziała jednak, że z nią przy boku sobie poradzą.
- Jak sobie życzysz Kwiatuszku, będą tańczyć, wszyscy będą tańczyć kankana. - Poza Alastorami zamierzała do tego zmusić również te boginy, które przyjęły postać jej najbliższych.
- Ilu? Myślę, że żaden, Alek nie wygląda, jakby potrafił wkręcić żarówkę. - Rzuciła jeszcze do swej towarzyszki.
Dziewczyna dobrze podeszła do tematu, zepchnięcie boginów było niezłym pomysłem, łatwiej będzie się ich pozbyć w grupie. Zawtórowała Millie, machnęła różdżką i mruknęła pod nosem Riddikulus. Niech wszyscy zaczną tańczyć tego cholernego kankana. Jej pierwszymi obiektami, które chciała potraktować zaklęciami był Salem i Brenna.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzucam na transmutację, żeby wyczarować naszym boginom spódniczki