Jego przeciwnik nie zaatakował od razu. Zamiast tego poprowadził go ku wrzosowisku, gdzie otwarty teren ich nie krępował, nie stwarzał ryzyka zniszczenia drzew.
Drugi niedźwiedź był od niego większy. Większy, ale nie tak napakowany, jak on i to dawało mu pewną nadzieję, że uda mu się sprawnie przytrzymać przeciwnika, przydusić do ziemi i zniechęcić do walki, jak i pałętania się po terenie tak bliskim Dolinie Godryka i zamieszkującą ją ludzi.
Zdarzało mu się urządzać walki w animagicznej formie ze swoimi rówieśnikami w Rosji. Nigdy jednak nie były to poważne walki, które mogłyby zakończyć się utratą przytomności lub poważnymi uszczerbkami na zdrowiu. Wyglądały bardziej na zabawę szczeniąt, niż prawdziwą walkę, więc dla Nikolaia to również był pierwsze raz. Nie mógł jednak stchórzyć i wycofać się, gdy jego przeciwnik stał tuż przed nim, nabuzowany zwierzęcą adrenaliną. Jego pazury aż się prosiły, by rozedrzeć skórę. Kły mrowiły na samą myśl o mięśniach, w których mogłyby się zatopić.
Dlatego nie czekał, aż ten drugi dopadnie go, powali na ziemię i całkowicie zdominuje. Ruszył, by powalić go uderzeniem z całego ciężaru swojego ciała i zacisnąć zęby na jego karku.
Aktywność fizyczna podbita o jeden ze względu na formę jeden na uderzenie, drugi na zęby
Sukces!
Slaby sukces...