Tristan także by jej nie wypuszczał ze swoich objęć. Nie myślał też, że będzie dane mu doświadczyć takiej miłości. Prawdziwej. W dodatku pierwszej. Ciągle o niej myślał. Była i jest jego obrazem przyjemnych wspomnień, zasłaniająca koszmary z dawnych miesięcy. Jej uśmiechnięta twarz, którą przywoływał sobie w głowie, była lekarstwem na smutki. Choć nie mógł porozumiewać się głosem, to został przez nią zaakceptowany. Chciałby spędzić z nią resztę życia. Zamieszkać. Ale na to było jeszcze za wcześnie. Wiedząc o jej przeżyciach z poprzednich związków, chciał podchodzić do tego ostrożnie. Obserwować. Czekać na to, aż ona sama będzie gotowa. Nic w pośpiechu.
Nie miał jej za złe, że zapomniała o jego liście. Czy go przeczytała czy też nie. Może to on przeoczył i z tej chęci spotkania się z nią, mógł napisać ale zapomnieć list wysłać. Na jej tłumaczenia się, uśmiechnął i skinieniem głowy potwierdził, że pamięta o tamtym zamówieniu, jakie otrzymała podczas ich wycieczki. A na przeprosiny, po prostu pocałował ją w czoło. Jak dziewczynkę, która nie powinna się niczym przejmować. Będą musieli może ustalić jakieś gesty, żeby nie musiał za często jednych słów pisać. Albo podszkolić ją bardziej w języku migowym.
Chciał otworzyć własny biznes, ale też nie był do końca w tym przekonany. To na razie i tak plany. Ale może uda mu się dostać jakiś dobry lokal z możliwością posiadania pracowni z jednoczesnym przerobieniem na mieszkanie? Coś jak małe kamienice mają. Sklep na parterze a nad nim mieszkanie. Wszystko w jednym miejscu. Marzenie? W jego przypadku bardziej coś, czym wiedział, że musi się zająć. Choć marzeniem jego byłoby wrócić do zawodu aurora. Tyle, że nie czuł się jeszcze na siłach.
Ta radość, jaka emanowała z jej strony, była zaskakująca? Jednak bardzo pozytywnie do odebrał, że cieszyła się z tego, co planował. Choć oboje myśleli podobnie o swoich biznesach, to on może otwarcie o tym pisał. Że rozważał. Własny biznes nie był jego marzeniem, ale stał się celem, aby w ten sposób móc wykorzystywać i rozwijać swoje talenty? Wyuczone umiejętności przez ojca.
Na jej serię pytań, nie był wstanie od razu udzielić pisemnej odpowiedzi. Choć próbował rozpisać to po kolei, zdanie pod zdaniem.
”Są od siebie oddalone jakiś kawałek drogi.Po ojcu nabyłem talent w kowalstwie. Mógłbym robić cokolwiek z metalu.
Mogę naszkicować, ale to jak gdzieś sobie usiądziemy.”
I tutaj właśnie miał namyśli moment, kiedy pójdą do restauracji na obiad. W oczekiwaniu na posiłek, będzie miał czas, aby jej te plany naszkicować. Widział je, to coś zapamiętał.
Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał, że jego ukochana Olivia, jadła dzisiaj bardzo mało. Będzie musiał zamówić jej syty posiłek obiadowy. Ewentualnie, zamienić z nią rolami i przygotowywać jej obiady, czy śniadania do pracy. Tak jak ona, przynosiła jemu.
Na jej pytanie o restaurację, rozejrzał się po ulicy pokątnej. Po czym zatrzymał na moment wzrokiem na Olivii. Zaraz zaczął coś pisać w notesie, aby jej po chwili pokazać.
”Możemy udać się na Aleję Horyzontalną i tam poszukać restauracji. Od razu będziemy mieli bliżej do jednej z lokacji, którą mam obejrzeć.”Zaproponował. Czekając na jej decyzję.