Jedno uderzenie mu nie wystarczyło za te obelgi, kierowane w stronę jego matki, ale powstrzymał się przed zrobieniem czegokolwiek, tym bardziej,pojawili się towarzysze Brenny.
Nie trafi do Azkabanu, dobre i to. Kątem oka wyłapał ruch Brenny, gdy ruszyła się, by powstrzymać go przed uderzeniem gościa w kaszkiecie, ale nie zdążyła tego zrobić, a Nikolai nie miał zamiaru przepraszać. Na jego miejscu Brenna zapewne zrobiłaby to samo.
Brygadziści zajęli się trzema awanturnikami z Nokturnu i Nikolai wzdrygnął się, kiedy Brenna wyciągnęła do niego rękę. On też zostanie pociągnięty do odpowiedzialności? Ukarany za udział w walce? Przecież go napadli. Trochę się uspokoił, słysząc o "załatwianiu formalności", ale na jego twarzy pojawił się grymas, bo wszystkie formalności zawsze zajmowały dużo czasu, a on chciał załatwić wreszcie swoje sprawy na Pokątnej, wrócić do domu i może wreszcie obejrzeć nos. Oby tylko nie był złamany.
-Oby tym razem windy działały, jak należy - powiedział, łapiąc Brennę za dłoń.
I kiedy jego żołądkiem szarpnęło, świat zawirował przed jego oczami i sceneria zmieniła się, w jego głowie pojawiła się kolejna myśl, której nie wypowiedział na głos.
Oby Vladimir się o tym nie dowiedział.