Ta bliskość sprawiała, że Norka była bardzo łagodna, zresztą bardzo rzadko pozwalała komukolwiek zbliżyć się do siebie na taką odległość. Utrzymywała dystans, żeby myśleć jasno, teraz jej tego brakowało, ale czy było w tym coś złego? Nie czuła, że tak jest. Jej ciało potrzebowało tego ciepła, które jej dawał, okropnie jej tego brakowało przez te wszystkie lata, kiedy nie było go obok. Tęskniła za nim, to był fakt, nie zamierzała nawet udawać, że jest inaczej.
Jeszcze przyjemniej jej się zrobiło, kiedy dołączył do tego głaskanie, przymknęła oczy i pozwoliła sobie odpłynąć, gdzieś daleko, do tych wszystkich miłych wspomnień, jakby wcale nie wydarzyło się między nimi nic złego, jakby jej serce kiedyś nie pękło przez niego na milion kawałków. Nie na tym się teraz skupiała, to nie było ważne, nie w tej chwili.
Potwierdził jej słowa, tak naprawdę ułożyła sobie już to wszystko w całość przed tym, kiedy o tym wspomniał. Może też ją to nieco uspokoiło, bo to by oznaczało, że nie znalazł się tu przypadkowo, znaczy trochę tak, bo było to kichnięcie, ale nie bez powodu właśnie przed nią. Może nie tylko ona nadal coś czuła?
Może nie byli już tymi samymi dziećmi, które spotkały się przed laty, najwyraźniej jednak niektóre rzeczy się nie zmieniały. Mogli tak tkwić w tym uścisku, byleby znajdować się obok siebie, bo przecież im to służyło, bo przecież razem czuli się dobrze, może jeszcze mogli to wszystko wyjaśnić? Coraz bardziej nabierała takiej pewności, chociaż to wcale nie było takie proste, bo Norka podjęła wtedy pewne decyzje, skrywała tajemnice, których wyjście na światło dzienne mogło przynieść jeszcze więcej komplikacji. Nie chciała jednak o tym myśleć, nie w tej chwili, bo tak spokojnie czuła się w jego objęciach, że nie miała zamiaru teraz tego psuć.
W ogóle chyba nie wyciągnęła wniosków ze zdarzeń z przeszłości, bo przecież ukrywanie prawdy im nie służyło, bo to prowadziło do cierpienia, które pojawiało się przez niedopowiedzenia. Najwyraźniej musieli popełnić te same błędy wiele razy, żeby czegoś się nauczyć.
Pytanie, które jej zadał niby było całkiem proste, jednak nie do końca wiedziała, jak na nie odpowiedzieć. Przecież była szczęśliwa, spełniła swoje marzenie, jednak ciągle czuła jakiś niedosyt, jakby kogoś, albo czegoś w jej życiu brakowało. Nieraz rozmawiała o tym z Erikiem, dlaczego więc nie mogła dać tych odpowiedzi i Samowi? - Czasami tak, chociaż łapię się na tym, że czegoś mi brakuje do tego szczęścia. - Trudno jej przychodziło mówienie wprost, nie umiała się tak łatwo otworzyć, chociaż na pewno byłoby to bardziej skuteczne. Nie chciała zresztą mówić mu o tym, że czuła, że straciła poczucie tego, że może być w pełni szczęśliwa, wtedy, kiedy zostawił ją samą na dworcu, kiedy świat się dla niej skończył. Nadal do tego wracała, nadal nie potrafiła się pogodzić z tym, że tak się wydarzyło, nieco łatwiej jej było teraz, kiedy wiedziała, jaki był powód. Żal jednak pozostał, że wtedy nie chciał jej o tym wszystkim powiedzieć, że uznał, że lepiej jej będzie bez niego. Jakby wcale nie był jej całym światem.