Yaxley po prostu taka już była. Lubiła zadzierać nosa, chociaż nie zawsze to było konieczne, jak w tym momencie, bo przecież Prewett nie dawał jej podstaw ku temu. Przytaknięcie było dobrym wyborem, bo w sumie Ger lubiła, gdy się jej przytakiwało także punkt dla pana medyka.
- Plaster to jeszcze całkiem przyjemna sprawa. - Dodała uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Nie to, żeby biła kogo popadnie, jeśli jednak ktoś jej podpadł, to cóż, nie miewała skrupułów - żadnych. Taki już to był typ człowieka.
Oczywiście, nie zamierzała doprowadzać do takich sytuacji, szczególnie, że miała na uwadze to, że Basilus był medykiem, na pewno nie przywykł do widoku przemocy, a ona wbrew pozorom brała takie rzeczy pod uwagę, ba potrafiła się nawet zachować w obecności czystokrwistych, ten jeden raz matka może byłaby z niej dumna.
- Na całe szczęście daleko mi do pisarzy. - Wcale, ale to wcale tego nie ukrywała. Była człowiekiem czynów, a nie opowieści wypisanych na kartkach, słowa nigdy nie były jej mocną stroną.
- Pozory mogą mylić, ale w tobie widzę prawdę, a nie pozory, czy się mylę? - Stwierdziła całkiem odważnie, bo Ger nie znosiła gierek. Sama w swoim sposobie bycia zawsze starała się być szczera, wiedziała, że różnie to bywa, jednak z tego, co pamiętała mężczyznę to właśnie taki był, jak jej się teraz rysował. Nie pasował do wojownika, zdecydowanie i wcale nie zamierzała ukrywać, że jest inaczej, a że się z nią droczył to dobrze, lubiła kiedy stawiano się ją w sytuacjach, w których nie do końca wiedziała, co powinna sobie pomyśleć.
- To wszystko wyjaśnia, czy uratowałeś dzisiaj jakieś życie? - Zapytała z czystej ciekawości, jakie to zabawne, że on ratował, a ona zabijała. Całkiem niezły kontrast. Toast, chyba się udał bo jej zawtórował. Wypiła więc jednym haustem zawartość swojej szklanki.
- Dalej zabijam potwory, jeśli o to pytasz. - Powiedziała uśmiechając się od ucha do ucha, jak gdyby nigdy nic. Wiedziała, że ludzie różnie to odbierają, jednak dla niej była to codzienność, szara rzeczywistość, nic ciekawego. - Chyba nie potrafiłabym się odnaleźć w innej dziedzinie. - Cóż, od zawsze była szkolona na mordercę, więc też nie ma się co temu dziwić.