20.04.2024, 15:40 ✶
Crow wywrócił oczyma, podpierając rękę o biodro. Zdawał sobie sprawę z tego, że po tym występie, w obcisłym stroju, na tle namiotów cyrkowych i baloników... no, nie wzbudzał nawet minimalnych ilości strachu, jakie czuli ludzie, patrząc na niego na Ścieżkach, ale nieszczególnie się już tym kłopotał. Poznał wiele laseczek takich jak młoda Changówna - zdecydowanie zbyt pewnych siebie. Normalnie pomyślałby - to kwestia czasu. Kiedyś ktoś przejedzie jej czołem po chodniku tak mocno, żeby przestała mieć tak niewyparzoną gębę, ale z Changami sprawa wyglądała inaczej. Te dziewczyny nabywały ostrości charakteru, bo mogły sobie na to pozwolić. Gdyby jedna została skrzywdzona, wstawiłoby się za nią kolejnych dziesięć, bez choćby cienia zawahania. Chcąc pociągnąć je na dno, trzeba by pociągnąć całą rodzinę. Mógłby to zrobić. Wiedział, gdzie dokładnie podrzucić im ładunki wybuchowe, żeby całe sklepienie zawaliło im się na głowy razem z kamienicami na górze, ale... Nie zamierzał jej w ten sposób grozić, nawet jeżeli jej obecność w Fantasmagorii wydawała mu się co najmniej podejrzana. Ani zdradzać się w tym jak dobrze rozumiał to, w jaki sposób wadliwe były Podziemne Ścieżki - bo przeżył piętnaście lat z Fontaine i chamskie odzywki nie godziły w jego dumę ani trochę, potrafił więc ugryźć się w język i nie wypaplać nic, czego mógłby użyć później przeciwko nim.
- Nie - uniósł wyżej ramiona, wykonując nimi i mimiką gest niby zdziwienia, ale w rzeczywistości... bardziej takiego braku wiary w to co słyszał. Czy jebał po sobie przy każdej możliwej okazji? Tak. Ale robił to z powodu niechęci do swojego okropnego charakteru. Przez poczucie winy po wszystkich okrucieństwach, jakich się dopuścił. Jego niska samoocena była wynikiem gryzących wyrzutów sumienia. Nie dotyczyła umiejętności. Wiedział, co potrafił zrobić i domyślał się, że gdyby ktoś wpadł na tak absurdalny pomysł, wysłałby tu więcej osób, niż chuderlawą w porównaniu do niego Chinkę. - Może domyślisz się dzisiaj wieczorem kiedy wejdziesz pod prysznic i zaciśniesz piąstkę uświadomiona, że mogłaś dojebać mi jeszcze bardziej. - Cmoknął ustami. - I smacznego jeszcze raz. - Naprawdę nie spodziewał się, że najlepszym sposobem na odgonienie jej z cyrku będzie charkanie na chodnik, ale skoro faktycznie wywołało to w niej jakąś reakcję, nie zawahał się być jeszcze bardziej ordynarny. - Ojebałem dzisiaj lachę menelowi, wciąż został mi w gardle lekki posmak piasku - poinformował ją, tym razem już ze stoickim spokojem. Udawanym oczywiście, bo pod maską Crowa Flynn pocił się teraz nawet bardziej niż zwykle. Jeżeli szukała więcej rzeczy do dopisania do tej jakże czarującej listy, trafiła na idealnego wręcz oblecha.
- Nie - uniósł wyżej ramiona, wykonując nimi i mimiką gest niby zdziwienia, ale w rzeczywistości... bardziej takiego braku wiary w to co słyszał. Czy jebał po sobie przy każdej możliwej okazji? Tak. Ale robił to z powodu niechęci do swojego okropnego charakteru. Przez poczucie winy po wszystkich okrucieństwach, jakich się dopuścił. Jego niska samoocena była wynikiem gryzących wyrzutów sumienia. Nie dotyczyła umiejętności. Wiedział, co potrafił zrobić i domyślał się, że gdyby ktoś wpadł na tak absurdalny pomysł, wysłałby tu więcej osób, niż chuderlawą w porównaniu do niego Chinkę. - Może domyślisz się dzisiaj wieczorem kiedy wejdziesz pod prysznic i zaciśniesz piąstkę uświadomiona, że mogłaś dojebać mi jeszcze bardziej. - Cmoknął ustami. - I smacznego jeszcze raz. - Naprawdę nie spodziewał się, że najlepszym sposobem na odgonienie jej z cyrku będzie charkanie na chodnik, ale skoro faktycznie wywołało to w niej jakąś reakcję, nie zawahał się być jeszcze bardziej ordynarny. - Ojebałem dzisiaj lachę menelowi, wciąż został mi w gardle lekki posmak piasku - poinformował ją, tym razem już ze stoickim spokojem. Udawanym oczywiście, bo pod maską Crowa Flynn pocił się teraz nawet bardziej niż zwykle. Jeżeli szukała więcej rzeczy do dopisania do tej jakże czarującej listy, trafiła na idealnego wręcz oblecha.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.