21.04.2024, 18:41 ✶
Olivia pokręciła głową na znak, że nie, nie jest jej zimno. Uśmiechnęła się lekko, nieśmiało odrobinę. Kolory powoli wracały na jej twarz, a drżenie ustępowało, ale w jej oczach nadal było widać niepokój. Który powiększył się, gdy Isaac powiedział, że chce próbować jeszcze raz.
- Wystraszyłam się. I nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Nie mamy pojęcia, co to jest. Mówisz, że glony? Może to jakieś zwierzę, które ma macki o podobnej konsystencji... Wolałabym, żebyś już tam nie wchodził - powiedziała poważnie, głaszcząc go po mokrych włosach. W tej szamotaninie nieźle się zmoczył, więc sięgnęła po różdżkę i jednym prostym zaklęciem wysuszyła chłopakowi i włosy, i ubrania. - Zostaw już te kamienie. To naprawdę kiepski pomysł.
Jakby dla potwierdzenia tych słów wolną ręką złapała chłopaka za nadgarstek, gdyby nagle postanowił że się jej wyrwie i zacznie uciekać. Co byłoby głupie tak swoją drogą, bo przecież nie miał butów ani skarpetek, a i być może było ciepło, ale takie hasanie na bosaka mogłoby tylko sprawić, że się pokaleczy.
- Będzie trzeba się dowiedzieć, co to. Wyobraź sobie, że ktoś by tu przyszedł sam. Ciągle mnie zadziwia fakt, że niby Hogwart jest takim bezpiecznym miejscem, ale na każdym kroku musisz uważać, bo coś chce cię albo zjeść, albo utopić - roześmiała się, chociaż odrobinę nerwowo. Miała poniekąd rację, niby tu było bezpiecznie, ale przecież gdyby Isaac był sam, to możliwe że to coś by go utopiło. Ale z drugiej strony nie dochodziło w szkole do wielu zgonów, więc... No dziwne to było po prostu, nie zdążyła się przez te wszystkie lata przyzwyczaić do tego i chyba nigdy się do tego nie przyzwyczai.
- Wystraszyłam się. I nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Nie mamy pojęcia, co to jest. Mówisz, że glony? Może to jakieś zwierzę, które ma macki o podobnej konsystencji... Wolałabym, żebyś już tam nie wchodził - powiedziała poważnie, głaszcząc go po mokrych włosach. W tej szamotaninie nieźle się zmoczył, więc sięgnęła po różdżkę i jednym prostym zaklęciem wysuszyła chłopakowi i włosy, i ubrania. - Zostaw już te kamienie. To naprawdę kiepski pomysł.
Jakby dla potwierdzenia tych słów wolną ręką złapała chłopaka za nadgarstek, gdyby nagle postanowił że się jej wyrwie i zacznie uciekać. Co byłoby głupie tak swoją drogą, bo przecież nie miał butów ani skarpetek, a i być może było ciepło, ale takie hasanie na bosaka mogłoby tylko sprawić, że się pokaleczy.
- Będzie trzeba się dowiedzieć, co to. Wyobraź sobie, że ktoś by tu przyszedł sam. Ciągle mnie zadziwia fakt, że niby Hogwart jest takim bezpiecznym miejscem, ale na każdym kroku musisz uważać, bo coś chce cię albo zjeść, albo utopić - roześmiała się, chociaż odrobinę nerwowo. Miała poniekąd rację, niby tu było bezpiecznie, ale przecież gdyby Isaac był sam, to możliwe że to coś by go utopiło. Ale z drugiej strony nie dochodziło w szkole do wielu zgonów, więc... No dziwne to było po prostu, nie zdążyła się przez te wszystkie lata przyzwyczaić do tego i chyba nigdy się do tego nie przyzwyczai.