21.04.2024, 23:17 ✶
Na niebie wisi sierpniowe słońce. Jego promienie pobłyskują na tafli, drgają zachęcająco jak w tańcu. Jest ciepło i niemal bezwietrznie. Przycumowane do molo łodzie kołyszą się łagodnie pod naporem mikroskopijnych fal. Idealna pogoda by wykąpać się w czystej wodzie.
Najpierw w nos uderza cię nieprzyjemny, choć ledwo wyczuwalny, zapach zgnilizny. Potem dostrzegasz wzdęte rybie ciała unoszące się na wodzie. Bezładne i martwe dryfują w stronę brzegu. Truchła zaczepiają się o drewnianą podstawę molo, kołyszą się wokół łódek, ich martwe oczy są szeroko otwarte, zasnute mgłą. Ile ich widzisz? Siedem? Dziewięć? Dziewięć. Ale może być więcej. Coś niedobrego dzieje się w jeziorze.
Najpierw w nos uderza cię nieprzyjemny, choć ledwo wyczuwalny, zapach zgnilizny. Potem dostrzegasz wzdęte rybie ciała unoszące się na wodzie. Bezładne i martwe dryfują w stronę brzegu. Truchła zaczepiają się o drewnianą podstawę molo, kołyszą się wokół łódek, ich martwe oczy są szeroko otwarte, zasnute mgłą. Ile ich widzisz? Siedem? Dziewięć? Dziewięć. Ale może być więcej. Coś niedobrego dzieje się w jeziorze.