— Zakupy... — to skierowało jego myśli w inną stronę. — Jeśli minęło tyle czasu, to na pewno moje rzeczy zostały dawno wyrzucone z mieszkania, które wynajmowałem. Nie mam czym zapłacić.
Ururu wgapił się w pomarańczę. Czy to jedyny posiłek, jakim zostanie uraczony? Heather spytała go co lubi, ale znowu nie wyłapał kontekstu i sądził, że jest to pytanie ogólne. No trudno. Usiadł na krześle i rozpoczął odpakowywanie owocu ze skórki.
— Ukrywają się? Jakież to śmieszne. Ale z drugiej strony przez to nigdy nie wiadomo, z kim ma się do czynienia... Chociaż na ogół można podejrzewać, kto bierze w tym udział. Czyste rodziny... Malfoy... Black... Crouch... Wiele innych...
Odłożył skórkę na biurko/stolik i zjadł cząstkę pomarańczy.
— A powiedz mi, panienko... Jaki oni mają stosunek do świata mugolskiego? Chcą go zniszczyć? Przejąć? Zdominować?
Ten aspekt interesował go bardziej. Za jego czasów nienawiść do Mugoli nie była specjalnie wprawiana w czyn. Może teraz zaczynało się coś zmieniać.