22.04.2024, 22:20 ✶
– Tylko zadbaj o odpowiednio fikuśną końcówkę, taką żeby mi się nie znudziła po tygodniu – cmoknęła filuternie i kościstym opuszkiem palca tryknęła go w nos, wypychając sobie jednocześnie językiem lewy policzek, a potem śmiejąc się zupełnie tak, jakby otrzymanie miotły na urodziny były jakimś wybornym żartem.
– Mam pomysł wiesz, ja Ci dam Twój prezent urodzinowy dzisiaj, a Ty przemyślisz swoje zachowanie i pójdziesz do konwenu klęczeć na grochu na pokutę, co by Matka Ci wybaczyła, że tak nie doceniasz swojej kochanej kuzyneczki kurwa. – zaproponowała i rozlała do kieliszków bimber złocisty jak jej oczy. – Mugolskie narzędzia zagłady, jeśli Cię to nie brzydzi, skonfiskowali to chłopaki jakiemuś domorosłemu alchemikowi i nie wiedzieli co z tym zrobić. Wyciągnięte ze śmietnika ale porządnie umyte słowo jankeskiej harcerki! – wlała w siebie pierwszy kieliszek i skrzywiła się niepomiernie. Mimo karmelowej słodyczy wciąż był to wysokoprocentowy bimber, który palił gardło. Więc nie wdech a koniecznie wydech co by dodatkowo nie poparzyć podniebienia. – Wyszedł kryształowy po kilku destylacjach, ale kurwa, wolę jednak jak wóda przypomina whisky, więc na patelnie wrzuciłam cukier, poczekałam aż zbrązowieje i tadam, oto sok z gumijagód dla mnie i dla Ciebie. Na dobre wróżenie kurwa Perciu stęskniłam się za Tobą strasznie. – pozwoliła sobie na moment słabości, jakiś uczucia. W sumie to coś czego nie pokazywała nigdy przed Alastorem i jego kumplami, będąc najchłopczycniejszą chłopczycą w okolicy i w ogóle, zaraz sobie jaja wyhoduje, ale nie potrzebuję tego, że by Ci spuścić wpierdol. A jednak przychodziło to łatwiej w okolicach rodziny po kądzieli, zwłaszcza sam na sam, w takim o, poddaszu, które na świętego nigdy mogłoby być pięknym artystycznym atelier.
– Anyway, zobaczmy co też te kurwy mówią o Twoim życiu uczuciowym. Czy kot Ci dupę będzie grzał, czy może jednak ktoś nie wiem... humanoidalny bardziej. Chociaż wiesz, ja tam nie oceniam, wszystko dla ludzi. – uśmiechnęła się tak szeroko, że kąciki jej ust niemalże sięgały uszu. Potasowała chwilę karty, w bardzo chaotyczny sposób, w niektórych momentach wręcz zdawało się, że jej wyjebią się na ziemię czy coś, ale szczęśliwie palce miała dość zwinne. Jeszcze.
– No dobra, to co tam słychać u mojego ulubionego kuzyna w łóżku. – zapytała a potem na skraweńku zakurzonego stolika rozłożyła przed nim układ:
Patrząc na karty spoważniała nagle. To zawsze było najgorsze. Tarot nigdy nie żartował. W sumie kurwa mogła się tego spodziewać, przecież wiedziała jakie karty są w talii. W gruncie rzeczy nie było aż tak źle, ale czy dobrze...? Bardzo chciała przynosić tylko dobre wieści, ale
– No masz rzeczywiście przejebane, więc ta opcja z kotem, to w sumie nie jest taka zła opcja. Albo z gołębiem bo ma skrzydła jak chłopek z Umiarkowania. – podsumowała i wypiła drugi kieliszek, coby równo chodzić. Brat ją tego uczył. Dwa kieliszki bo dwie nogi. Zawsze parzyście.
– Mam pomysł wiesz, ja Ci dam Twój prezent urodzinowy dzisiaj, a Ty przemyślisz swoje zachowanie i pójdziesz do konwenu klęczeć na grochu na pokutę, co by Matka Ci wybaczyła, że tak nie doceniasz swojej kochanej kuzyneczki kurwa. – zaproponowała i rozlała do kieliszków bimber złocisty jak jej oczy. – Mugolskie narzędzia zagłady, jeśli Cię to nie brzydzi, skonfiskowali to chłopaki jakiemuś domorosłemu alchemikowi i nie wiedzieli co z tym zrobić. Wyciągnięte ze śmietnika ale porządnie umyte słowo jankeskiej harcerki! – wlała w siebie pierwszy kieliszek i skrzywiła się niepomiernie. Mimo karmelowej słodyczy wciąż był to wysokoprocentowy bimber, który palił gardło. Więc nie wdech a koniecznie wydech co by dodatkowo nie poparzyć podniebienia. – Wyszedł kryształowy po kilku destylacjach, ale kurwa, wolę jednak jak wóda przypomina whisky, więc na patelnie wrzuciłam cukier, poczekałam aż zbrązowieje i tadam, oto sok z gumijagód dla mnie i dla Ciebie. Na dobre wróżenie kurwa Perciu stęskniłam się za Tobą strasznie. – pozwoliła sobie na moment słabości, jakiś uczucia. W sumie to coś czego nie pokazywała nigdy przed Alastorem i jego kumplami, będąc najchłopczycniejszą chłopczycą w okolicy i w ogóle, zaraz sobie jaja wyhoduje, ale nie potrzebuję tego, że by Ci spuścić wpierdol. A jednak przychodziło to łatwiej w okolicach rodziny po kądzieli, zwłaszcza sam na sam, w takim o, poddaszu, które na świętego nigdy mogłoby być pięknym artystycznym atelier.
– Anyway, zobaczmy co też te kurwy mówią o Twoim życiu uczuciowym. Czy kot Ci dupę będzie grzał, czy może jednak ktoś nie wiem... humanoidalny bardziej. Chociaż wiesz, ja tam nie oceniam, wszystko dla ludzi. – uśmiechnęła się tak szeroko, że kąciki jej ust niemalże sięgały uszu. Potasowała chwilę karty, w bardzo chaotyczny sposób, w niektórych momentach wręcz zdawało się, że jej wyjebią się na ziemię czy coś, ale szczęśliwie palce miała dość zwinne. Jeszcze.
– No dobra, to co tam słychać u mojego ulubionego kuzyna w łóżku. – zapytała a potem na skraweńku zakurzonego stolika rozłożyła przed nim układ:
![[Obrazek: kZKQ3U6.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=kZKQ3U6.jpeg)
Patrząc na karty spoważniała nagle. To zawsze było najgorsze. Tarot nigdy nie żartował. W sumie kurwa mogła się tego spodziewać, przecież wiedziała jakie karty są w talii. W gruncie rzeczy nie było aż tak źle, ale czy dobrze...? Bardzo chciała przynosić tylko dobre wieści, ale
– No masz rzeczywiście przejebane, więc ta opcja z kotem, to w sumie nie jest taka zła opcja. Albo z gołębiem bo ma skrzydła jak chłopek z Umiarkowania. – podsumowała i wypiła drugi kieliszek, coby równo chodzić. Brat ją tego uczył. Dwa kieliszki bo dwie nogi. Zawsze parzyście.