Na pytanie o pomoc medyczną pokręcił głową, bo nie widział takiej potrzeby. Mógł oddychać normalnie, choć nos go dalej pobolewał, krwawienie powoli ustępowało i nic nie wskazywało na to, żeby pięść gnojka z Nokturnu złamała kość. Najwidoczniej zdołał jedynie uszkodzić naczynia krwionośne, więc Nikolai nie widział powodu, dla którego mieliby poświęcać temu więcej uwagi, niż było to potrzebne. Poza tym, rana na ramieniu Brenny wymagała uwagi o wiele bardziej, niż jego nos.
Nie było więc potrzeby wołać dla niego żadnego Brygadzisty, a tym bardziej zabierać go do Munga.
Kiedy powiedział o małym wypadku, w wyniku którego znalazł się na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu, Brenna wyglądała na odrobinę spokojniejszą i na twarzy Nikolaia pojawił się grymas. Czy Brenna też uważała go za bezmyślnego dzieciaka, który pcha się we wszystkie możliwe kłopoty? Naprawdę uważała, że byłby taki głupi, żeby z własnej woli pchać się w miejsce, w którym pełno było podejrzanych typów i sklepików z czarnomagicznymi przedmiotami? No naprawdę, mogliby czasami mieć w niego więcej wiary.
-Następnym razem będę mówił bardzo powoli...
Zajął wskazany przez Brennę fotel. Przesłuchanie. Super...
-Wyszedłem z domu chwilę po trzeciej. W domu ostatni raz widział mnie Vlad, ale on przed południem wyszedł załatwić jakieś sprawy - ostatnio jego stryj załatwiał sporo "jakichś spraw" -Kominek wyrzucił mnie w tym sklepiku... Jak go nazwałaś? Borginów?... Nie dotykałem tam nic - uniósł ręce w obronnym geście -No... Poza jedną wazą, ale spadła z półki i złapałem ją, zanim się roztrzaskała. Z nikim nie rozmawiałem. Mógł mnie zauważyć sprzedawca, jak wychodziłem. Potem zaczepiła mnie ta trójka. Ten facet z wykałaczką spytał, czy się zgubiłem. Powiedziałem im, że właśnie wychodziłem i... Najwidoczniej nie spodobał im się mój akcent... - przewrócił oczami.
Potem zaczęli go obrażać, jak typowi "patrioci" obrażali cudzoziemców, którzy chcieli w "ich" państwie zbudować swój dom. Nie przytaczał słów, które padały wtedy z ust tamtych czarodziejów, bo i nie były według niego ważne w tej chwili, a nie miał zamiaru skarżyć się, bo ktoś go przezwał. Brenna miała większe problemy na głowie, niż to.
-Naprawdę ich nie prowokowałem.