23.04.2024, 08:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 08:55 przez Bard Beedle.)
Rzut
– DZIADU?!!! DZIADU?!!! TY BEZCZELNA GÓWNIARO!!!
Atlas stracił nad sobą panowanie. Uniósł różdżkę i cisnął zaklęcie, które przeleciało tuż obok Heather, osmalając witki jej miotły. Nie był to może czar szczególnie niebezpieczny – albo na nekromancji się nie znał, albo nie był na tyle szalony, aby posługiwać się nią w takich warunkach.
– Zniszczę ci tę miotłę, i nigdy więcej tu nie przylecisz!!! – krzyknął, i stało się jasne, że celem jego ataku była w tej chwili właśnie miotła Wood…
*
Fotografia znalazła się bezpiecznie w posiadaniu Dory. Nie było to nawet coś, co trzeba było gdzieś podrzucać – wystarczyło zabrać ją ze sobą, wysłać potem pocztą na adres Brygady od „anonimowego informatora” i powinna stanowić całkiem mocny dowód przeciwko Hektorowi, gdy już w Ministerstwie potwierdzą, że jest autentyczna. A on dowodów na to, że zdobyto je w sposób nielegalny, mieć przecież nie będzie.
Ostatni pokój był niemożliwie wręcz zagracony: tak, że do środka trudno było wręcz wejść. I tym razem czar Dory nie zadziałał, a albo wnętrze zabezpieczono dodatkowo, albo po prostu uruchomiła się jakaś magia. Trąciła pudło, leżące tuż przy drzwiach i wydobył z niego dźwięk – dość głośny. Atlas, wydzierający się na zewnątrz (tak głośno, że Dora wiedziała, że awantura musiała eskalować), pewnie jeszcze go nie usłyszał, ale zostawianie tutaj dłużej byłoby już nazbyt niebezpieczne… Czas mijał, a kto wie, co kryło się tu jeszcze, co mogłoby zwabić mężczyznę?
Zmykać!
Druga osoba może zakończyć, chyba że chcecie zrobić coś jeszcze wymagającego mojej reakcji.
– DZIADU?!!! DZIADU?!!! TY BEZCZELNA GÓWNIARO!!!
Atlas stracił nad sobą panowanie. Uniósł różdżkę i cisnął zaklęcie, które przeleciało tuż obok Heather, osmalając witki jej miotły. Nie był to może czar szczególnie niebezpieczny – albo na nekromancji się nie znał, albo nie był na tyle szalony, aby posługiwać się nią w takich warunkach.
– Zniszczę ci tę miotłę, i nigdy więcej tu nie przylecisz!!! – krzyknął, i stało się jasne, że celem jego ataku była w tej chwili właśnie miotła Wood…
*
Fotografia znalazła się bezpiecznie w posiadaniu Dory. Nie było to nawet coś, co trzeba było gdzieś podrzucać – wystarczyło zabrać ją ze sobą, wysłać potem pocztą na adres Brygady od „anonimowego informatora” i powinna stanowić całkiem mocny dowód przeciwko Hektorowi, gdy już w Ministerstwie potwierdzą, że jest autentyczna. A on dowodów na to, że zdobyto je w sposób nielegalny, mieć przecież nie będzie.
Ostatni pokój był niemożliwie wręcz zagracony: tak, że do środka trudno było wręcz wejść. I tym razem czar Dory nie zadziałał, a albo wnętrze zabezpieczono dodatkowo, albo po prostu uruchomiła się jakaś magia. Trąciła pudło, leżące tuż przy drzwiach i wydobył z niego dźwięk – dość głośny. Atlas, wydzierający się na zewnątrz (tak głośno, że Dora wiedziała, że awantura musiała eskalować), pewnie jeszcze go nie usłyszał, ale zostawianie tutaj dłużej byłoby już nazbyt niebezpieczne… Czas mijał, a kto wie, co kryło się tu jeszcze, co mogłoby zwabić mężczyznę?
Zmykać!
Druga osoba może zakończyć, chyba że chcecie zrobić coś jeszcze wymagającego mojej reakcji.