• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[09.08.72, po południe] Granice ciemności

[09.08.72, po południe] Granice ciemności
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
23.04.2024, 19:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2024, 19:36 przez Brenna Longbottom.)  
Potrzebowali wpływów w Departamencie Tajemnic. Ten zaś tradycyjnie był domeną Rookwoodów, Bulstrodów i Mulicberów: dwóch rodzin słynących z neutralności (którą tę neutralność w przypadku pierwszej Brenna zaczęła podważać po poznaniu kilku historii) i jednej, która zasłynęła jako rasiści. Morpheus poza tym był człowiekiem wielu talentów – patrzył w przyszłość, skakał przez czas i był osobą niezwykle spostrzegawczą.
Poprosiła o wsparcie, bo teraz decyzja należała do niej, nie do Derwina czy ojca.
I miała nadzieję, że postąpiła słusznie.
Nadzieja była jedną z rzeczy, których po prostu musiała się trzymać. Nie tylko w przypadku Morpheusa.
– Sprawiedliwa Ręka Boga? Ja? Morpheusie, zwykle nie poddaję w wątpliwości twoich przypowiedni, ale w tym przypadku chyba wszystko się pokręciło – stwierdziła, obdarzając go uśmiechem. Dalsze słowa jednak… cóż, Diabeł, tak? Nie znała się na kartach dostatecznie, by rozumieć pełnię znaczeń tej karty, ale kojarzyła, że nie jest niczym dobrym. Nie pojmowała odcieni szarości, związanych z tą kartą, ani tego, że jako tarot urodzenia mój wskazywać na branie życia takim, jakim jest i podchodzeniem do niego z humorem. Dla niej diabeł był demonem. Był ciemną stroną ludzkiej natury.
Może, paradoksalnie, ta karta całkiem do niej pasowała.
Karta osobista. Diabeł. Karta duszy. Kochankowie, przyporządkowani przypadkiem także znakowi bliźniąt. Mogło to znaczyć wszystko i nic.
– Jak widzisz, wciąż tu jestem – odparła, rozkładając ręce, wciąż z tym samym uśmiechem na ustach. Bo popełniła wiele błędów, podczas Beltane, przed Beltane i po Beltane, i wiele jeszcze z pewnością mogła popełnić, ale nie wierzyła też, że akurat zastąpienie jej skromnej osoby mogłoby sprawić, że wszystko potoczy się w dobrym kierunku – chyba nie dowierzała aż tak w moc jednostki. – Wakacje? Nie mam czasu na… zaraz. Kambodża… Hej. Czy sądzisz, ze w Kambodży mogą mieć utalentowanych nekromantów? – spytała z błyskiem w oku. Łatwo było się domyśleć, o co dokładnie chodzi: Brenna raczej nie zapragnęła nagle ożywiać martwych, a znów jej myśli umknęły ku Zimnym. Planowała wprawdzie szukać w Afryce, ale może Kambodża też była doskonałym kierunkiem. Może mieli tam inne przepisy i edukację niż w Europie, a zwłaszcza w Anglii.
Uniosła różdżkę, czekając aż wuj utka czary ochronne – mające chronić zarówno przed tym, co mogłoby się stać, gdyby jej zaklęcie wymknęło się spod kontroli, jak i gdyby artefakt zaczął w jakiś sposób się „bronić”. Lub doszło do wybuchu ciemnej energii, jak to wcześniej wyrażał obawę Longbottom. A potem poruszyła nadgarstkiem, tkając własne zaklęcie, dość skomplikowane, z magii kształtowania. Wypełniając szkatułę ogniem i światłem zarazem – ten pierwszy był tak gorący, że płonął nie złotem, a błękitem.

(kształtowanie)
Rzut W 1d100 - 18
Akcja nieudana

Rzut W 1d100 - 48
Sukces!

Rzut W 1d100 - 36
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3836), Morpheus Longbottom (2651)




Wiadomości w tym wątku
[09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 01.04.2024, 17:54
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 05.04.2024, 12:14
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 05.04.2024, 21:51
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 16.04.2024, 11:56
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 16.04.2024, 17:35
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 18.04.2024, 19:00
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 19.04.2024, 13:56
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 23.04.2024, 12:54
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 23.04.2024, 19:34
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 23.04.2024, 19:59
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 24.04.2024, 11:19
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 26.04.2024, 22:10
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 28.04.2024, 18:22
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Morpheus Longbottom - 11.05.2024, 08:40
RE: [09.08.72, po południe] Granice ciemności - przez Brenna Longbottom - 11.05.2024, 11:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa