Figg miała świadomość o tych swoich ukrytych zdolnościach, podobnie działała na Erika. Wiedziała, że jeśli o coś go poprosi, to prędzej, czy później jej pomoże, bez względu co by to nie było. Czuła od Fergusa podobne wibracje, zresztą w jej przypadku nigdy nie chodziło o jakieś niegodziwe przysługi. Na zajęcia nie chciała chodzić sama, a lubiła towarzystwo Ollivandera, obiecała mu przy tym pomoc, eliksiry były dość przydatną dziedziną magii, a nuż mu się do czegoś przydadzą? Skąd już teraz mógł wiedzieć, że nie będzie potrzebował w przyszłości stworzyć czegoś dla siebie. Pewnie jeśli pojawi się potrzeba, to przyjdzie do niej... ale mniejsza o to, dzięki temu mógł być bardziej samodzielny, gdy jej nie będzie obok. Kto wie, może jak wyjedzie na staż do Francji to właśnie tam zostanie? Może ułoży sobie życie w tym pięknym kraju. Gdyby tylko na wróżbiarstwie udało jej się odnaleźć odpowiedzi na te pytania... właśnie dlatego na nie uczęszczała, liczyła, że prędzej, czy później dowie się wszystkiego.
- Trochę Ci nie wierzę Fergus, znam Twój stosunek do eliksirów. Kiedy zauważyłeś się zaczynasz tracić orientację?- Nie do końca wiedziała, czy powinna mu ufać. Czuła, że definitywnie chciał się zgubić i najwyraźniej mu się to udało. Wydawał się być nawet zaskoczony, może więc trochę przesadził z tym gubieniem się. - Fakt, coraz mniej go, może ma coś ciekawszego do roboty. Kto wie, czym on się zajmuje w swoim wolnym czasie.- Wzruszyła ramionami, żeby potwierdzić, że ona zdecydowanie nie wie. Faktem było, że Dumbeldore wydawał się być zawsze mocno zapracowanym czarodziejem.
- Nie lubię tak, wiesz. W końcu jestem tu z Tobą, też się zgubiłam, może to prawda, że mnie trochę zmyliłeś...- Spoglądała na niego spod jasnej grzywki. Tak naprawdę to złość zaczęła już jej przechodzić, nie umiała się na niego gniewać. - Z drugiej strony nie chciałabym zostać pierwszym prefektem zrzuconym ze swojego stanowiska, właściwie pewnie już jakichś zrzucili, jak myślisz?- Może powinna trochę poczytać na ten temat, teraz to się wydawało całkiem interesujące.
- To chyba zależy, myślisz, że takie trzecie oko działa cały czas, na zawołanie, czy kiedy samo chce? To pewnie zależy od tego, jak umiejętności są rozwinięte, co nie?- Nie do końca wiedziała, w jaki sposób działa wróżbiarstwo. Uczyła się niby znaczenia symboli i całej reszty, ale nie rozumiała samego daru, może powinna podpytać kogoś, kto takowy posiadał?
Westchnęła ciężko słysząc kolejne słowa Ollivandera. - Nie wierzę w takie zbiegi okoliczności, tak myślałam, że to wszystko, to było celowe działanie.- Pokiwała głową. - Nie zaskoczyłeś mnie mój drogi, mam nadzieję, że to ostatni raz...- Co bowiem zmieniała ta informacja? No nic. Nie dotarli na zajęcia, mieli nieobecność. Teraz powinni się schować, żeby nikt ich nie zobaczył, bo to tylko może ściągnąć na nich kłopoty. - Ruda? To nie była któraś Prewettówna? Chyba tak. One też nie są zbyt bystre, przywiązują raczej wagę do swojego wyglądu.- O ile dobrze kojarzyła, to chodziło o Dolores.
- Już Cię biją? Nie zapowiada się dobrze.- Norka szła przed siebie pewnym krokiem, chociaż wcale nie wiedziała gdzie jest. Wcale jej to jednak nie przeszkadzało, w tym momencie przynajmniej, bo chwile temu było inaczej. - Pomogą, albo zgubią, możemy ryzykować, chyba, że zdamy się na naszą intuicję.