24.04.2024, 00:05 ✶
– Hm... – mruknęła, przyglądając się wybranemu przez wujka kolorowi. Sama pewnie po prostu użyłaby obu kolorów, ale przecież to nie jej paznokcie były malowane. – Tak, rzeczywiście. Ten różowy jakoś do ciebie nie pasuje. – Wujek Morpheus jakoś ostatnio ubierał się na czarno, ale Mabel nieszczególnie się nad tym zastanawiała. Po prostu założyła, że to jedno z kolejnych dziwactw dorosłych, takich jak picie kawy, czy jedzenie obiadu przed deserem, co już w ogóle nie miało czasem sensu. – Chyba, że miałbyś też szatę w tym kolorze, bo wtedy mocno odciagałaby uwagę od twoich zmarszczek, ale... Ale chyba i tak nie. A ten fioletowy jest super!
Ponownie przyjrzała się dłoni ze skupieniem godnym początkującej artystki po raz pierwszy mierzącej się ze swoim płótnem, a potem sięgnęła po lakier i odkręciła buteleczkę. Nadszedł czas, by wziąć się do pracy.
– No dobrze – powiedziała, gdy ostrożnie przeniosła pędzelek na wujkowy paznokiec numer jeden, nie zauważając, że po drodze kropelka lakieru spadła na stół. – Wujku to... Możesz... Eee... Opowiedzieć mi co tam u ciebie? Jak w pracy? Tak chyba się robi w SPA prawda? – Nie była pewna, ale z tego co kojarzyła ludzie lubili rozmawiać podczas malowania paznokci, nawet jeśli w tym przypadku Morpheus już mógł być pewien, że będzie mieć też pomalowane trochę skórki. A ona przecież chciała, by mama naprawdę czuła się jak w SPA.
– Fascynujące, prawda? – mruknął Karl spod przymkietych powiek, nie mając żadnej intencji, by schodzić z kolan Longbottoma. – To jak wy ludzie potraficie się przed kimś otworzyć, tylko dlatego, że maluje wam paznokcie, podcina włosy, lub polewą drinka w barze.
Ponownie przyjrzała się dłoni ze skupieniem godnym początkującej artystki po raz pierwszy mierzącej się ze swoim płótnem, a potem sięgnęła po lakier i odkręciła buteleczkę. Nadszedł czas, by wziąć się do pracy.
– No dobrze – powiedziała, gdy ostrożnie przeniosła pędzelek na wujkowy paznokiec numer jeden, nie zauważając, że po drodze kropelka lakieru spadła na stół. – Wujku to... Możesz... Eee... Opowiedzieć mi co tam u ciebie? Jak w pracy? Tak chyba się robi w SPA prawda? – Nie była pewna, ale z tego co kojarzyła ludzie lubili rozmawiać podczas malowania paznokci, nawet jeśli w tym przypadku Morpheus już mógł być pewien, że będzie mieć też pomalowane trochę skórki. A ona przecież chciała, by mama naprawdę czuła się jak w SPA.
– Fascynujące, prawda? – mruknął Karl spod przymkietych powiek, nie mając żadnej intencji, by schodzić z kolan Longbottoma. – To jak wy ludzie potraficie się przed kimś otworzyć, tylko dlatego, że maluje wam paznokcie, podcina włosy, lub polewą drinka w barze.