- Właśnie o to chodzi, bo nie trzeba robić szkody na stałe, to miała być tylko nauczka, kilka razy powtórzyć, żeby pani prawie emerytce odechciało się pracować, bardziej po prostu uprzykrzać życie, regularnie. - Nie miała na myśli zrobienia krzywdy na stałe, czy na dłużej, tylko takie droczenie się, żeby ją zirytować. Jej zdaniem zniechęcenie baby do pracy było prostsze niż obywatelskie donosy i uświadamianie wszystkich obok, że nie nadaje się do pracy.
- To bardzo dobry toast. - Uniosła szklankę w górę, a następnie upiła z niej solidny łyk. Nie sądziła, żeby to pomogło, podejrzewała, że jej matka zamilknie na ten temat dopiero kiedy zaśnie na wieki, jednak dobrze było pomarzyć. Najwyżej będzie jak teraz pojawiać się w domu tak, żeby ona o tym nie widziała. To była bardzo dobra metoda na unikanie tych wiecznych pytań i pretensji.
W jej oczach piraci nie byli wcale tacy źli, przecież chcieli tylko zdobywać świat, że rabowali i grabili po drodze, cóż jakoś musieli się dorobić. Miała świadomość, że nie byli to ludzie, których los szczególnie rozpieszczał, na pewno woleliby mieć swoje wielkie pałace i w nich żyć, po prostu nie było im dane tego zaznać. Grunt, to znaleźć swoją ścieżkę życia i być zadowolonym.
- Ludzie tak naprawdę lubią takie opowieści, o tych nie do końca złych, bo może i atakowali marynarzy i farmerów, jednak nie z czystej przyjemności. Zmusiła ich do tego sytuacja życiowa, zapewne. - Przynajmniej tak się jej wydawało. Zresztą jej moralność również była wątpliwa, więc może nie powinna tego oceniać, przecież sama zarabiała w sposób, który nie wszyscy akceptowali.