Skupienie na pracy, było najważniejsze. Po to tutaj się zjawił, aby pomóc w badaniach Longbottomowi. Choć znali się długo, ta znajomość pozostawała typowo zawodowa. Różniły ich wydziały. Ale jeden Departament.
Nicholas kucając przy ciele w skrzyni, dokładnie badając insygnia wyryte na kościach, byłby przekonany, że wykonano rytuał. Kobiecie zza życia mogli te znaki wypalić na ciele, narysować, cokolwiek zrobić i poprzez zaklęcia czy rytuał, sprawić, żeby zniknęły w ciele, pozostając na szkielecie. Który mieli przed sobą. Czuł na sobie spojrzenie Morpheusa. Jakby mu się dokładniej przyglądał? Jakby go sprawdzał? Czy może było to spoglądanie zupełnie inne?
Travers jedynie kątem oka zerknął na jego osobę jakby oczekiwał odpowiedzi. Tę oczywiście otrzymał. Mogąc powrócić do dalszego analizowania jej ciała. Zostawiając już kości od ręki, przechodząc wzrokiem dalej. Odsłaniając ostrożnie pozostałości materiału odzienia. Przyglądając się artefaktom, z jakimi ją pochowano. Czym były? Do czego służyły? Dlaczego pochowana w bogactwie?
- Mogła zostać zapieczętowana. Jeżeli komuś nie odpowiadały jej działania. Jeżeli zrobił to pośmiertnie, nie chciał aby została przebudzona jak wampiry. Inna opcja, mogła dokonać rytuału na sobie, aby posiąść większą moc. Dzielić z nią innymi, pomagając lub działając na szkodę. Mogła mieć zwolenników. Być szanowana, stąd te wszystkie artefakty. Być dla nich boginią.Analizował na bieżąco dzieląc się przypuszczeniami. Lecz to nie było nic pewnego. Wymagało to dokładniejszej analizy. Zastanowienia się na spokojnie. Przejrzenia dokumentacji i sporządzenia swojej.
Nicholas w przeciwieństwie do Morpheusa, bardzo rzadko okazywał jakiekolwiek emocje, reakcje, uśmiechy. Jakby praca w Komnacie Śmierci przejęła jego duszę i sama stała się czarna. Nie odwzajemniał uśmiechu. Wciąż poważnie do wszystkiego podchodził. Przyjmował do wiadomości zebrane informacje. Spojrzał na niego. Nie na dłuższą chwilę. Czy był osobą trudno dostępną o bliższe kontakty, poza zawodowe? Być może. Chodząca zagadka, tajemniczy pracownik Komnaty Śmierci, do którego wielu obawia się podejść o coś zapytać. Czy to też przez wzgląd na jego nazwisko? Traversowie znani byli z klątwy lykantropii. Choć Nicholas jej nie odziedziczył. Nie mieli się czego obawiać.
Wstał i podszedł do pozostałych ciał. Kucnął przy wcześniejszym. Drugiej skrzyni z trupem kobiety, która była najpewniej blisko wieszczki. Chciał sprawdzić, czy na jej kościach nie było czegoś podobnego. Albo nawet i jednego słowa. Znamienia. Czegoś co mogło je ze sobą wiązać. Sprawdzał reszki materiałów.
- Na pewno będziemy potrzebować trochę czasu, na sporządzenie dokładnej dokumentacji z naszej strony w porównaniu ze zdobytymi informacjami przez Pana i zespół współpracujący.Wstał i spojrzał na Longbottoma.
- Jak szybko potrzebujecie otrzymać wyniki?
Dopytał. Aby mieć świadomość, jak bardzo pilna jest ta sprawa. Żeby wiedzieć, czy samemu się tego podjąć na spokojnie, czy będzie musiał kogoś jeszcze w to wtajemniczyć, żeby poszło znacznie sprawniej. Nie był pewny, czy ów ciała muszą wrócić na swoje miejsca. Jak wyglądały sprawy umowy z innym krajem, skoro je pozyskali. Na jak długo?