20.12.2022, 00:44 ✶
- Właściwie to nie. Jeżeli nie masz uczulenia, nie jest niebezpieczny dla życia - przyznała Florence, odbierając kartki, a potem wszystko starannie składając do odpowiedniej teczki. Bulstrode nie do końca pojmowała, dlaczego Eunice chce wstrzymać się z naprawieniem tych uszu, ale brała pod uwagę, że kobieta chciała komuś zademonstrować te... najmniej uciążliwe skutki zaklęcia. Ewentualnie obawiała się, że jeśli faktycznie zacznie ją mdlić, to zwymiotuje i nie chciała robić tego w szpitalnej łazience.
- Lepiej jednak, aby ktoś był w pobliżu. Ot na wszelki wypadek, gdybyś miała mdłości - ostrzegła. Nie było wprawdzie powiedziane, że Eunice nawiedzi ten skutek uboczny, przydarzało się to jednej na dziesięć osób, trzeba było jednak brać to pod uwagę.
Uzdrowicielka zmierzyła dziewczynę uważnym spojrzeniem. Jakby szukała jeszcze jakichś śladów, świadczących o tym, co jest nie tak. Choć nie, nie spodziewała się, że je znajdzie. Eunice była Malfoyówną z krwi i kości. A w większości rodów wysyłałeś z mlekiem matki tę ważną naukę: nie pokazuj innym swoich słabości.
Florence zwalczyła chęć westchnięcia i przeszła z powrotem na biurko, by przysunąć do siebie kartę następnego pacjenta.
- Gdyby eliksir nie zadziałał albo pojawiły się jakieś efekty uboczne, zgłoś się, ale wszystko powinno być dobrze. Jeśli zmienisz zdanie, co do zgłoszenia, poinformuj mnie. Tymczasem... wychodząc poproś kolejnego pacjenta - poinstruowała. Nie odpowiadała na podziękowanie, przyjmując je jako zwykłą formalność, nie wymagającą reakcji.
Poczekała aż Eunice Black opuści gabinet, gdzieś w szufladkach swojego umysłu przestawiając to, co myślała dotąd o Perseusie. A potem zabrała się za usuwanie skutków zaklęć z kolejnej osoby.
W końcu był pierwszy kwietnia.
- Lepiej jednak, aby ktoś był w pobliżu. Ot na wszelki wypadek, gdybyś miała mdłości - ostrzegła. Nie było wprawdzie powiedziane, że Eunice nawiedzi ten skutek uboczny, przydarzało się to jednej na dziesięć osób, trzeba było jednak brać to pod uwagę.
Uzdrowicielka zmierzyła dziewczynę uważnym spojrzeniem. Jakby szukała jeszcze jakichś śladów, świadczących o tym, co jest nie tak. Choć nie, nie spodziewała się, że je znajdzie. Eunice była Malfoyówną z krwi i kości. A w większości rodów wysyłałeś z mlekiem matki tę ważną naukę: nie pokazuj innym swoich słabości.
Florence zwalczyła chęć westchnięcia i przeszła z powrotem na biurko, by przysunąć do siebie kartę następnego pacjenta.
- Gdyby eliksir nie zadziałał albo pojawiły się jakieś efekty uboczne, zgłoś się, ale wszystko powinno być dobrze. Jeśli zmienisz zdanie, co do zgłoszenia, poinformuj mnie. Tymczasem... wychodząc poproś kolejnego pacjenta - poinstruowała. Nie odpowiadała na podziękowanie, przyjmując je jako zwykłą formalność, nie wymagającą reakcji.
Poczekała aż Eunice Black opuści gabinet, gdzieś w szufladkach swojego umysłu przestawiając to, co myślała dotąd o Perseusie. A potem zabrała się za usuwanie skutków zaklęć z kolejnej osoby.
W końcu był pierwszy kwietnia.
Koniec sesji