20.12.2022, 02:20 ✶
Miał za sobą męczący tydzień i nie chodziło tylko o brata, chociaż ten i tak miał w tym swoją małą cegiełkę. Orion rozumiał, że Atreus nie był szczególnym fanem papierkowej roboty, ale zaczynał mieć szczerze dość tego, jak często go w tym wyręczał. Jeden raz? Okey. Dwa? Jasne. Trzy? Oczywiście. Gdy jednak liczba tych przysług zaczynała się mnożyć w dziesiątkach, zbliżając się sprawnie do setek — zaczynał się niepokoić. Jasne, lubił swoją pracę, ale nie chciał spędzić za biurkiem całego życia, do czego powoli zaczynał się zbliżać. Tonął, ale jeszcze utrzymywał się na powierzchni, a przynajmniej tak sobie wmawiał. I chociaż zazwyczaj czas w pracy mu się nie dłużył, dzisiaj było wręcz odwrotnie. Być może trochę przez to, że znowu się zasiedział, wracając do domu blisko trzy godziny później, ale cóż. Przynajmniej dokończył uzupełniać raporty. Obu braci.
Miał nadzieje, że po powrocie do domu dane mu będzie nieco odpocząć. Plecy cholernie go bolały po całym dniu za biurkiem, oczy bolały ze zmęczenia — ogólnie ujmując, ciało odmawiało posłuszeństwa.
Po przekroczeniu progu domu odetchnął z ulgą. Przeciągnął się, trzaskając przy tym nieco zużytymi kośćmi, a na koniec głośno ziewnął. Dopiero wtedy zaczął jakkolwiek kontaktować, a co za tym idzie — dostrzegł Flo. Usłyszał też to, co do niego mówiła, ale w pierwszej chwili puścił to mimo uszu. Gdy jednak jego mózg zaczął kontaktować, dotarło do niego, jak bardzo niecodzienny był to widok. I tekst. Jego siostra stała bez ruchu. Gdyby tego było mało, nie zajmowała się pracą ani niczym związanym z uzdrowicielstwem. Co się stało?
Podążając za jej wzrokiem, spojrzał na pustą ścianę. Och, komuś w końcu udało się pozbyć tego obrazu. Żałował, że to nie jemu przypiszą zasługi, ale cóż, przynajmniej mogli się go w końcu pozbyć. Coś było w ścianie? Brzmiało to dość dziwnie, jeśli nie niepokojąco. Oczywiście tłumaczyłoby to, czemu tak ciężko było zdjąć tę ramę, ale co takiego ktoś mógłby chcieć schować w miejscu takim jak to? No i co ważniejsze, kto.
Jego umysł zdążył się już rozbudzić, a trybiki zaczynały pracować coraz szybciej. Tak, coś zdecydowanie było na rzeczy. Flo nie należała do ludzi, którzy przejmowali się byle błahostkami. Jeśli coś ją niepokoiło, musiało mieć jakieś podstawy.
— Ty zdjęłaś ten obraz? — rzucił, gdy już do niej podszedł. Nachylił się nad ścianą, wyciągając przy tym różdżkę, na której czubku rozbłysło światło, oświetlając nieco lepiej interesujące ich miejsce. Faktycznie, były tutaj dwie dziury. Dziwne.
— Jak zdjęłaś ten obraz? Cokolwiek się stało, gdy to robiłaś? Usłyszałaś jakiś dźwięk? Cokolwiek? No i przede wszystkim, próbowałaś już coś z tym zrobić? — dodał jeszcze, znacznie poważniejszym tonem głosu. Cokolwiek to było, żadne z nich wcześniej o tym nie wiedziało, a skoro tak, wolał tego nie lekceważyć. Jasne, kamienica należała do ich rodziny od dawna, ale przecież wcześniej miała też innych właścicieli. Może była to jakaś pamiątka po nich?
Miał nadzieje, że po powrocie do domu dane mu będzie nieco odpocząć. Plecy cholernie go bolały po całym dniu za biurkiem, oczy bolały ze zmęczenia — ogólnie ujmując, ciało odmawiało posłuszeństwa.
Po przekroczeniu progu domu odetchnął z ulgą. Przeciągnął się, trzaskając przy tym nieco zużytymi kośćmi, a na koniec głośno ziewnął. Dopiero wtedy zaczął jakkolwiek kontaktować, a co za tym idzie — dostrzegł Flo. Usłyszał też to, co do niego mówiła, ale w pierwszej chwili puścił to mimo uszu. Gdy jednak jego mózg zaczął kontaktować, dotarło do niego, jak bardzo niecodzienny był to widok. I tekst. Jego siostra stała bez ruchu. Gdyby tego było mało, nie zajmowała się pracą ani niczym związanym z uzdrowicielstwem. Co się stało?
Podążając za jej wzrokiem, spojrzał na pustą ścianę. Och, komuś w końcu udało się pozbyć tego obrazu. Żałował, że to nie jemu przypiszą zasługi, ale cóż, przynajmniej mogli się go w końcu pozbyć. Coś było w ścianie? Brzmiało to dość dziwnie, jeśli nie niepokojąco. Oczywiście tłumaczyłoby to, czemu tak ciężko było zdjąć tę ramę, ale co takiego ktoś mógłby chcieć schować w miejscu takim jak to? No i co ważniejsze, kto.
Jego umysł zdążył się już rozbudzić, a trybiki zaczynały pracować coraz szybciej. Tak, coś zdecydowanie było na rzeczy. Flo nie należała do ludzi, którzy przejmowali się byle błahostkami. Jeśli coś ją niepokoiło, musiało mieć jakieś podstawy.
— Ty zdjęłaś ten obraz? — rzucił, gdy już do niej podszedł. Nachylił się nad ścianą, wyciągając przy tym różdżkę, na której czubku rozbłysło światło, oświetlając nieco lepiej interesujące ich miejsce. Faktycznie, były tutaj dwie dziury. Dziwne.
— Jak zdjęłaś ten obraz? Cokolwiek się stało, gdy to robiłaś? Usłyszałaś jakiś dźwięk? Cokolwiek? No i przede wszystkim, próbowałaś już coś z tym zrobić? — dodał jeszcze, znacznie poważniejszym tonem głosu. Cokolwiek to było, żadne z nich wcześniej o tym nie wiedziało, a skoro tak, wolał tego nie lekceważyć. Jasne, kamienica należała do ich rodziny od dawna, ale przecież wcześniej miała też innych właścicieli. Może była to jakaś pamiątka po nich?