• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum

[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
25.04.2024, 02:04  ✶  
— Oh — wymsknęło mu się, gdy Anthony wyjaśnił mu, o co chodziło z rosołem.

Pierwsza myśl? Naprawdę powinien zastanowić się nad zamówieniem darmowego cateringu od Malwy, bo rosół faktycznie uchodził za bardzo pożywny i pozytywnie działał na zziębnięty po porannych ćwiczeniach organizm. Druga myśl? Rozczulenie. Trzecia? Wdzięczność. Zrozumienie. Zabrakło mu słów, gdy zdał sobie sprawę, jak dobrze rozumiał go Shafiq. Znał go. A przynajmniej znał jego rodzinę na tyle, aby wiedzieć, co mogło chociaż trochę ukoić nerwy Erika. Dom poza domem.

— ...Łopaty? — Uniósł lekko brew, uśmiechając się bez większej radości.

Morderstwo, z oczywistych względem nie wchodziło w grę. Longbottom nie skalałby sobie rąk takim czynem, a prawda była taka, że Selwyn po prostu nie zasługiwał na taki los. Z różnych względów. Nie zmieniało to jednak faktu, że myśl o tak prostym i szybkim rozwiązaniu problemu przyniosła Erikowi iskrę dziecięcej wręcz radości. Ta jednak zgasła równie szybko, jak się pojawiła. Mimo to miło było chwilę pofantazjować o tym, jak łatwo byłoby pozbyć się w ten sposób paru kłopotów w życiu.

Nawet nie zerknął w kierunku łóżka, kręcąc gwałtownie głową. Nie chciał trwać w tym uczuciu. Nie chciał go przepracowywać. Nie chciał racjonalizować swoich działań. Nie chciał szukać wytłumaczeń dla decyzji, które zostały podjęte lata temu, a których konsekwencje już dawno wybrzmiały, zmieniając tok życia zarówno Erika, jak i Laurence'a. Żałował, że spróbował zakończyć to na własnych warunkach. Mógł pozwolić, aby to Selwyn miał ostatnio słowo, nawet jeśli wówczas było ono porzuceniem. Ale i tak spróbował. Z nadziei. Nie wziął pod uwagę, tylko jednego czynnika. Siebie.

— Nie powinienem zostawać sam — wyrzucił z siebie niespodziewanie.

Dopiero po chwili zdając sobie sprawę jak żałośnie i dramatycznie to brzmiało. Jak ostrzeżenie, że mógłby zrobić coś głupiego, gdyby został osierocony w tych czterech ścianach. Wzdrygnął się na samą myśl, że Anthony mógłby pomyśleć, że było to jego wołanie o pomoc, o koło ratunkowe, które mogłoby mu pomóc dobić do brzegu. Zacisnął mocno palce na widelcu i nożu, po czym odrzucił sztućce na talerz z głośnym brzdękiem.

Wdech. Wydech.

Poprawił się na fotelu, aby zaraz przywrzeć plecami do jego oparcia. Popełnił błąd te lata temu, gdy Laurence zdecydował o dosyć jednoznacznym zakończeniu ich znajomości. Zatrzymał kilka pamiątek. Ochronił przed zapomnieniem wspomnienia, które dla podatnego na wpływy chłopaka z Doliny Godryka były wówczas całym światem. Nigdy nie powinien był tego robić. Trzeba było, to wszystko spalić już na samym początku. Oczyścić się tak, jak tylko płomień mógł to zrobić.

Zamiast tego schował ten ciężki bagaż doświadczeń w wielkim kufrze i zamknął go na cztery spusty, łudząc się, że ten zniknie, jak za dotknięciem (hehe) czarodziejskiej różdżki. A przecież dobrze wiedział, że problemy nie znikają ot, tak. Powinno się rozwiązywać je od razu, bo inaczej wrócą, aby wbić człowiekowi szpilę w najmniej spodziewanym momencie. Cóż, ta chwila nadeszła, jednak zamiast szpilki Erik oberwał nożem z trucizną, która teraz będzie krążyć leniwie po jego ciele, doprowadzając go do szaleństwa.

Nie dość, że młody, to jeszcze głupi, wypomniał sobie, czując, jak mięśnie twarzy zmieniają ułożenie, zmieniając jego minę na dużo bardziej zaciętą na samą myśl o Selwynie. To nie był sen, z którego mógł się wybudzić, zapominając o nim o kilku minutach. To był cholerny koszmar, który na dodatek wydarzył się na jawie i z którego nie otrząśnie się tak szybko. Jakby miał za mało problemów w życiu, to teraz jeszcze Laurence podniósł łeb. Nie, żeby sam go do tego nie zachęcił tym durnym listem.

Wdech. Wydech.

— Poprawka — rzucił głucho, dalej nie potrafiąc spojrzeć Shafiqowi w twarz. — Nie chcę być sam. Ale nie chce też widzieć nikogo. Nie chcę widzieć dzisiaj siostry, nie chce dzisiaj widzieć swojej najlepszej przyjaciółki. Nie mogę być ciężarem. I nie upadłem tak nisko, żeby przez jedną osobę tak rozpaczać i... zniżyć się do tego stopnia. Nie jestem zdesperowany. I nie jestem słaby.

Wstał z siedziska, nie potrafiąc usiedzieć na miejscu, po czym automatycznie wzruszył w stronę najbliższego okna. Bez pytania o pozwolenie rozchylił zasłony, aby zająć czymś ręce. Dalej padało, jednak widok i odgłos kropel rozbijających się o szyby, dach i zewnętrzny parapety posiadłości na moment rozproszył jego uwagę. Jak biały szum, który zagłuszał wszystko, co kłębiło się w głowie człowieka, pozwalając mu na moment skosztować niebytu. Erik oparł ręce o wewnętrzny parapet, wydychając głośno powietrze z płuc.

Czy powinien się sobą w tym momencie brzydzić? Miał wrażenie, że spotkanie z Selwynem przeżył gorzej niż Beltane, a przecież to wydarzenie wiązało się z tym, że Brenna prawie została pogrzebana żywcem, a Derwin stracił życie. Laurence w tym wszystkim wydawał się tak nieadekwatny, że prawie było mu wstyd za to, jak zareagował na spotkanie z nim. I jeszcze na domiar złego wciągnął w to wszystko Anthony'ego. Nie chciał być ciężarem, a jednak wylądował w sypialni kogoś, kto powinien być wolny od takich trosk.

Może to jednak nie była przypadkowa wizyta? Może mimowolnie rozpoznał pociąg do Little Hangleton na King's Cross, ale nie pozwolił tej myśli zagnieździć się w głowie. Może tak naprawdę ciągnęło go do Anthony'ego. Może wiedział, że to bezpieczna przystań. Przymknął na moment oczy, jednak poczuł tylko natłok różnorakich myśli napierających na niego ze wszystkich stron.

— Chcę, żebyś został — odezwał się powolnym, acz nieco chrapliwym głosem. Rozchylił powieki. — Chciałbym, żebyś rozpalił kominek, przygasił światła i opowiedział mi o swoim dniu. Swoim tygodniu. Swoim miesiącu. Minionym roku. — Odwrócił się, opierając się tyłem o parapet. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że Anthony znalazł się dużo bliżej. Praktycznie na wyciągnięcie ręki. — Ufam ci.

Dopiero wtedy zebrał w sobie odwagę, aby spojrzeć mu prosto w oczy.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (12077), Erik Longbottom (10454)




Wiadomości w tym wątku
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 14.04.2024, 11:37
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 17.04.2024, 22:21
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 15:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 18.04.2024, 22:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 23:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 19:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 21:20
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 22.04.2024, 22:44
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 23.04.2024, 00:08
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 24.04.2024, 21:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 25.04.2024, 02:04
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 11:57
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 00:58
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 11:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 03.05.2024, 21:42
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 18:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 05.05.2024, 20:24
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 05.05.2024, 23:03
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 00:41
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 12:06
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 07:34
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 15:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 17:29
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 08.05.2024, 13:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 23:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa