25.04.2024, 07:47 ✶
Zasadniczo Nikolai powiedział niemal wszystko - Brenna wyjaśniła, dlaczego potrzebujw jego zeznań, bo zdawał się jej niezadowolony, że w ogóle musi je składać. Nie on pierwszy i nie on ostatni, nikt nie lubił współpracować z ich wydziałem, obojętnie, czy zjawiał się tu jako podejrzany, świadek czy ofiara.
- Tak, słyszałam. Ale dzięki temu, że go walnąłeś już nie w samoobronie, a bo cię sprowokował, dostaniesz upomnienie i być może mandat, ponieważ z pewnością będzie się tego domagał.
W jej słowach nie było potępienia, bo ani trochę nie była zdziwiona, że nie zdołał się powstrzymać, a tamten naprawdę się prosił. Ot stwierdzała fakt. Normalnie raczej nie spotkałaby go za coś takiego żadna kara, ale teraz mieli tu trochę za dużo zamieszania.
Och jasne, zamierzała złożyć raport przedstawiający sytuację na korzyść Nicolaia, i być może pominąć na przykład to, że akurat celowała w tego mężczyznę różdżką. Ale poważniejsze mataczenia w tym przypadku nie wchodziły w grę: sytuacja nie była tak poważna, a że Brenna w niektórych przypadkach mataczyła straszliwie lub wynosiła informacje dla Zakonu, to na co dzień starała się ściśle trzymać litery prawa. Choćby po to, by ktoś nie zaczął przyglądać się jej poczynaniom w pracy zbyt uważnie.
- Musisz zdecydować, czy życzysz sobie złożyć zawiadomienie przeciwko nim. Niezależnie od tego, co zdecydujesz, zostaną oskarżeni o napaść na funkcjonariusza na służbie i prawdopodobnie będziesz musiał odpowiedzieć na pytania jako świadek przed Wizengamotem - poinformowała, sięgając po osobny formularz i zaczynając go wypełniać: treść dokładna zależała już od tego, co tutaj zdecydował. - Ty nie musisz spodziewać się rozprawy - dorzuciła jeszcze, bo nie była pewna, jak działa prawo w Rosji, ale tutaj sędziowie raczej nie tracili czasu na pojedynczy cios w szczękę, przynajmniej póki jakiś mugolak nie zadał go szefowi Departamentu. - Możesz zaproponować też naszemu uroczemu koledze ugodę, czyli nie złożysz oskarżenia przeciwko niemu, jeśli on odpuści drążenie sprawy walnięcia jego. I tak będzie sądzony, ale wtedy odpada mu jeden zarzut i grozi niższy wyrok.
A kiedy człowiek czuł już oddech strażników Azkabanu na karku, często robił się bardzo skłonny do współpracy.
- Tak, słyszałam. Ale dzięki temu, że go walnąłeś już nie w samoobronie, a bo cię sprowokował, dostaniesz upomnienie i być może mandat, ponieważ z pewnością będzie się tego domagał.
W jej słowach nie było potępienia, bo ani trochę nie była zdziwiona, że nie zdołał się powstrzymać, a tamten naprawdę się prosił. Ot stwierdzała fakt. Normalnie raczej nie spotkałaby go za coś takiego żadna kara, ale teraz mieli tu trochę za dużo zamieszania.
Och jasne, zamierzała złożyć raport przedstawiający sytuację na korzyść Nicolaia, i być może pominąć na przykład to, że akurat celowała w tego mężczyznę różdżką. Ale poważniejsze mataczenia w tym przypadku nie wchodziły w grę: sytuacja nie była tak poważna, a że Brenna w niektórych przypadkach mataczyła straszliwie lub wynosiła informacje dla Zakonu, to na co dzień starała się ściśle trzymać litery prawa. Choćby po to, by ktoś nie zaczął przyglądać się jej poczynaniom w pracy zbyt uważnie.
- Musisz zdecydować, czy życzysz sobie złożyć zawiadomienie przeciwko nim. Niezależnie od tego, co zdecydujesz, zostaną oskarżeni o napaść na funkcjonariusza na służbie i prawdopodobnie będziesz musiał odpowiedzieć na pytania jako świadek przed Wizengamotem - poinformowała, sięgając po osobny formularz i zaczynając go wypełniać: treść dokładna zależała już od tego, co tutaj zdecydował. - Ty nie musisz spodziewać się rozprawy - dorzuciła jeszcze, bo nie była pewna, jak działa prawo w Rosji, ale tutaj sędziowie raczej nie tracili czasu na pojedynczy cios w szczękę, przynajmniej póki jakiś mugolak nie zadał go szefowi Departamentu. - Możesz zaproponować też naszemu uroczemu koledze ugodę, czyli nie złożysz oskarżenia przeciwko niemu, jeśli on odpuści drążenie sprawy walnięcia jego. I tak będzie sądzony, ale wtedy odpada mu jeden zarzut i grozi niższy wyrok.
A kiedy człowiek czuł już oddech strażników Azkabanu na karku, często robił się bardzo skłonny do współpracy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.