Oczy jej zabłyszczały, i można było z nich odczytać odpowiedź na to pytanie. - Oczywiście, potrafię być naprawdę wspaniałym wrzodem na tyłku. - Lata doświadczenia w uprzykrzaniu życia starszego brata robiły swoje, nie ma się co oszukiwać, mało kto mógłby być takim doskonałym dywersantem jak ona. Gerry nie była miła, znaczy może czasem, ale nie była miła kiedy sytuacja zaczynała ją drażnić, nie miała problemu - najmniejszego ze stawianiem granic.
- To bardzo przydatna umiejętność. - Dodała z uśmiechem, bo całkiem miło jej się z nim gawędziło, prawie tak, jakby nie był dla niej zupełnie obcy. Jak widać, czystokrwiści czarodzieje z różnych rodzin mieli ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Zawsze znajdzie się, jakiś temat całkiem niekontrowersyjny o którym można było podyskutować.
- Ha! Wiesz, że mam już kapelusz, opaski się nie dorobiłam, ale kapelusza jak najbardziej. - Przypomniała sobie słowa Erika, który wspomniał, że ma strój na każdą podróżniczą okazję po tym, jak zobaczył ją na statku widmo i była to racja, akurat dbała o to, aby mieć odpowiednią garderobę na różne wyprawy. Mogła ona wiele ułatwić, a także pomóc wczuć się w nową rolę. - Autografu nie potrzebuję, chociaż chętnie wybrałabym się z nim w rejs. - Lubiła nowe doświadczenia, właściwie chętnie by się zaciągnęła na jakiś statek, żeby uciec od świata chociaż na chwilę. Może był to wcale taki nie najgorszy pomysł?