25.04.2024, 13:37 ✶
Ta noc zapowiadała się idealnie dla niektórych i paskudnie dla innych. Humoru nikomu nie poprawiało kończące się powoli lato, co do i tak wiecznie deszczowej Anglii przyprowadzi późniejszy świt i wcześniejszy zmierzch. Naukowcy mogliby przysiąść i przeprowadzić gruntowne badania czy takie zmiany pogody aby na pewno nie wpływają negatywnie na psychikę człowieka. Być może takie badania już powstały, lecz nie to był zmartwieniem siedzącego przy barze mężczyzny, ściskającego w dłoni trzeci kufel z piwem otoczonego przez wisielczą atmosferę.
Uniósł spojrzenie podkrążonych oczu na barmana i obrócił głowę, by wychwycić komu ten się tak przygląda. Wystarczyła jedna chwila i już wiedział o co chodziło młodemu chłopakowi. Zaśmiał się pod wąsem i wrócił oczyma do swojego kufla kręcąc głową w dezaprobacie.
-Miłość chłopcze...-rozpoczął, unosząc mentorsko palec wskazujący.-To najpiękniejsze co może się przytrafić w życiu.-westchnął głęboko, opuszczając dłoń na blat i podnosząc kufel. Te kilka słów najwyraźniej wiele go kosztowało.-A jednocześnie to przekleństwo.-dopowiedział mocząc wąsa w złocistym alkoholu. Szklanica znów uderzyła o blat.-Raz spróbujesz i do końca życia chcesz więcej, więcej i więcej.-wsparł głowę na swojej dłoni.-Nigdy nie masz dość.-zamruczał, a w głosie jego rozbrzmiewał przeogromny żal. Wiele rzeczy widział w życiu, wiele dobrych, neutralnych i złych. O dwóch ostatnich nie wspominał, a pierwsza choć tak przyjemna i obiecująca wywoływała najsilniejsze negatywne emocje. Każde szczęście kiedyś się zakończy, każda miłość kiedyś zaniknie. Ciesz się chwilą mówią, lecz jak się cieszyć kiedy dusza cierpi wiedząc, że przyjdzie kres?
Odwrócił wzrok na dziewczynę przy stoliku.
-Takie jak ona zdarzają się raz na milion.-uśmiechnął się pochmurnie, pod nosem i ponownie upił alkoholu. Nie planował się dzisiaj oburzać na ignorancję młodego pokolenia, które najchętniej po każdej porażce wywalałoby wszystko do śmieci. Za jego czasów związki się naprawiało, walczyło się o nie. Prychnął cicho do własnych niewypowiedzianych myśli i wzruszył ze zrezygnowaniem ramionami. Nie chciało mu się wierzyć w to jak bardzo świat się zmienił. Nie dopuszczał też do siebie myśli, że może stary system nie był aż tak dobry, jak mu się wydaje.
Uniósł spojrzenie podkrążonych oczu na barmana i obrócił głowę, by wychwycić komu ten się tak przygląda. Wystarczyła jedna chwila i już wiedział o co chodziło młodemu chłopakowi. Zaśmiał się pod wąsem i wrócił oczyma do swojego kufla kręcąc głową w dezaprobacie.
-Miłość chłopcze...-rozpoczął, unosząc mentorsko palec wskazujący.-To najpiękniejsze co może się przytrafić w życiu.-westchnął głęboko, opuszczając dłoń na blat i podnosząc kufel. Te kilka słów najwyraźniej wiele go kosztowało.-A jednocześnie to przekleństwo.-dopowiedział mocząc wąsa w złocistym alkoholu. Szklanica znów uderzyła o blat.-Raz spróbujesz i do końca życia chcesz więcej, więcej i więcej.-wsparł głowę na swojej dłoni.-Nigdy nie masz dość.-zamruczał, a w głosie jego rozbrzmiewał przeogromny żal. Wiele rzeczy widział w życiu, wiele dobrych, neutralnych i złych. O dwóch ostatnich nie wspominał, a pierwsza choć tak przyjemna i obiecująca wywoływała najsilniejsze negatywne emocje. Każde szczęście kiedyś się zakończy, każda miłość kiedyś zaniknie. Ciesz się chwilą mówią, lecz jak się cieszyć kiedy dusza cierpi wiedząc, że przyjdzie kres?
Odwrócił wzrok na dziewczynę przy stoliku.
-Takie jak ona zdarzają się raz na milion.-uśmiechnął się pochmurnie, pod nosem i ponownie upił alkoholu. Nie planował się dzisiaj oburzać na ignorancję młodego pokolenia, które najchętniej po każdej porażce wywalałoby wszystko do śmieci. Za jego czasów związki się naprawiało, walczyło się o nie. Prychnął cicho do własnych niewypowiedzianych myśli i wzruszył ze zrezygnowaniem ramionami. Nie chciało mu się wierzyć w to jak bardzo świat się zmienił. Nie dopuszczał też do siebie myśli, że może stary system nie był aż tak dobry, jak mu się wydaje.