25.04.2024, 14:01 ✶
– Ej nie mów tak, nie mów że jesteś głupia, jesteś mądra, wiesz rzeczy, o których ja nie mam pojęcia! – skarcił ją, choć oczywiście nie po to, by sprawić jej przykrość, ale jak to miało tak być, że Ula obrażała Ulę, jego koleżankę. To nic, że on w myślach zbyt często w ostatnim czasie biczował się za swoje niedostatki. To nic, że jego poczucie własnej wartości szorowało podłogi Warowni, czy nawet nie podłogi, a przerośnięte trawniki.
– Ja właśnie cieszę się, że z Tobą rozmawiam, bo mam wrażenie, że nie tylko rozumiesz takie sprawy, ale umiesz i chcesz mi je wyjaśnić. – upierał się, nadal obierając jabłka. – No może nie jesteś tak mądra jak Bee, ale to chyba nikt nie jest tak mądry... – przywołał w pamięci obraz swojej przyjaciółki, nieprzerwanie obierając jabłka. Gadać można było, ale praca się sama nie zrobi. Sam był z takiej gliny ulepiony i może dlatego tak mu dobrze było w towarzystwie Uleńki.
– Kiedyś było inaczej wiesz, za dzieciaka. Ja jej mogłem opowiadać o Kniei, ona mi o Dolinie, o Hogwarcie i Londynie. Teraz jednak, kiedy jestem na jej terenie, to wszystko z jej perspektywy wydaje się takie proste. Daje mi gotowe rozwiązania, daje ubranie, pracę, dach nad głową wiesz... jestem bardzo zależny od niej, nie wiem czy mi to odpowiada, chyba nie, a z drugiej strony, to co mówi wydaje mi się... Nie wiem... Wydaje mi się mądre, najwłaściwsze. Ale ja wtedy czuję się niezbyt mądry i to nie jest miłe. Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi? O jaki stan? I jest Ci dobrze że z kimś rozmawiasz i nie dobrze w tym samym momencie. – zasępił się, odrzucając kolejne obrane jabłko. Zaraz przejdzie znów na stanowisko do zabierania gniazd i krojenia na plastry.
– To jest Neil, znajomy pana Morpheusa. Nie znamy się jakoś dobrze. Mieliśmy... em... nieporozumienie kilka tygodni temu U Lizzy, ale potem jakoś zamieniliśmy kilka słów na ten całej potańcówce, co tam wywijałaś tak pięknie z tym drugim Samem. No... I on sobie tam stłukł szklankę w ręku i w ogóle zdawał się być bardzo nieszczęśliwy, a potem wczoraj się spotkaliśmy przypadkiem na wrzosowiskach i piliśmy razem i byliśmy razem nieszczęśliwi. Czy coś. Może on chciał ze mną rozmawiać tylko jak był pijany, może jak wytrzeźwiał to uznał, że nie ma co tracić czasu? W końcu no popatrz na mnie? Czy ja wyglądam jak pan Morpheus? – cóż. Nawet ślepy byłby w stanie odpowiedzieć na to pytanie.
– Ja właśnie cieszę się, że z Tobą rozmawiam, bo mam wrażenie, że nie tylko rozumiesz takie sprawy, ale umiesz i chcesz mi je wyjaśnić. – upierał się, nadal obierając jabłka. – No może nie jesteś tak mądra jak Bee, ale to chyba nikt nie jest tak mądry... – przywołał w pamięci obraz swojej przyjaciółki, nieprzerwanie obierając jabłka. Gadać można było, ale praca się sama nie zrobi. Sam był z takiej gliny ulepiony i może dlatego tak mu dobrze było w towarzystwie Uleńki.
– Kiedyś było inaczej wiesz, za dzieciaka. Ja jej mogłem opowiadać o Kniei, ona mi o Dolinie, o Hogwarcie i Londynie. Teraz jednak, kiedy jestem na jej terenie, to wszystko z jej perspektywy wydaje się takie proste. Daje mi gotowe rozwiązania, daje ubranie, pracę, dach nad głową wiesz... jestem bardzo zależny od niej, nie wiem czy mi to odpowiada, chyba nie, a z drugiej strony, to co mówi wydaje mi się... Nie wiem... Wydaje mi się mądre, najwłaściwsze. Ale ja wtedy czuję się niezbyt mądry i to nie jest miłe. Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi? O jaki stan? I jest Ci dobrze że z kimś rozmawiasz i nie dobrze w tym samym momencie. – zasępił się, odrzucając kolejne obrane jabłko. Zaraz przejdzie znów na stanowisko do zabierania gniazd i krojenia na plastry.
– To jest Neil, znajomy pana Morpheusa. Nie znamy się jakoś dobrze. Mieliśmy... em... nieporozumienie kilka tygodni temu U Lizzy, ale potem jakoś zamieniliśmy kilka słów na ten całej potańcówce, co tam wywijałaś tak pięknie z tym drugim Samem. No... I on sobie tam stłukł szklankę w ręku i w ogóle zdawał się być bardzo nieszczęśliwy, a potem wczoraj się spotkaliśmy przypadkiem na wrzosowiskach i piliśmy razem i byliśmy razem nieszczęśliwi. Czy coś. Może on chciał ze mną rozmawiać tylko jak był pijany, może jak wytrzeźwiał to uznał, że nie ma co tracić czasu? W końcu no popatrz na mnie? Czy ja wyglądam jak pan Morpheus? – cóż. Nawet ślepy byłby w stanie odpowiedzieć na to pytanie.