• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius

[2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
25.04.2024, 15:32  ✶  

Otworzył oczy szerzej, kiedy usłyszał, że to z TEGO roku. Sądził, że zagajenie o przedział całego roku to trochę przesada, ale z drugiej strony po co... ach, tak. Mógł taszczyć te listy, żeby potem jej wyrzucić: patrz, ile tego napisałaś! To jak dowody zbrodni, cały jego pot i tusz zmieszany ze sobą na papierze! Właśnie, mieli kwiecień. KWIECIEŃ! Chciał to aż powiedzieć słownie, ale zrezygnował. Dalsze tłumaczenie tylko utwierdziło go w przekonaniu, że żaden kwiecisty ani mądry komentarz do tego nie istniał. Niedowierzanie i rozbawienie były dominantami tańczącymi w parze na jego mimice, a żadna nie potrafiła wygrać. Forma tango, ot co, tylko miłości brakowało. Jednocześnie animuszu na powiedzenie: ona jest nienormalna. Była. Coś poszło nie tak, gdzieś poprzewracało się jej życie, skończyła pisząc dwadzieścia listów po jednym słowie, czy po jednym zdaniu. Mówienie tego na głos było nie tylko niegrzeczne, ale i niemiłe. Ilu ludzi wybiera sobie szaleństwo? Chyba nikt. Szalonym się też było, a nie bywało, pozostawało to najczęściej poza naszą kontrolą i tak z żartu przechodziło się na współczucie. Współczuł też Basiliusowi, że był na to narażony, bo jemu aż takich problemów nie robiła. Może to dlatego, że czasem do niej jeździł.

- Jedynie ubieram prawdę w eleganckie zdanie. - Och tak, Laurent uwielbiał towarzystwo, szczególnie osób, z którymi można było swobodniej porozmawiać i nie trzeba było się aż tak pewnymi normami przejmować, nie trzeba być aż tak uważnym, nie będą cię rozliczać z każdego słowa. Laurent miał za duże skłonności do patosu, a niektóre rzeczy opisywał nie raz i nie dwa zbyt barwnie i poetycko, a innymi momentami miewał problem z wyjaśnieniem czegoś krótko i zwięźle, skoro jego umysł sam pracował na poziomie malowania słowem. - Bycie animatorem czasu Ethel jest wyzwaniem, ale chyba wystarczy mi energii, żebyś mógł odetchnąć. - Basilius wydawał się wręcz zdesperowany myślą, żeby mieć szansę odsunięcia się od niej, a Laurent chciał mu pomóc. Sam fakt, że teraz miał towarzystwo, pomagało jemu, tak i na pewno pomoże na miejscu. W końcu uda im się gdzieś ulotnić, ale... blondyn miał trochę za wielkie serce i nie potrafiłby zostawić Ethel. Uważał swoje życie za bajkowe, choć wcale takie nie było, czuł się więc w powinności przeniesienia swojego ciepła na innych i podzielenia się nim. Tak właśnie potem kończył ciągle w jakichś problemach, bo sam problemu nie widział w tym, że prawie urwali mu obie ręce, skoro sam uratował ręce kogoś innego. Zaśmiał się dźwięcznie na jego przyobiecanie udawanego omdlenia. Prawdę mówiąc nie był w stanie nawet przewidzieć reakcji Ethel. Zdenerwowałaby się, zestresowała, czy może zirytowała, że ona nie ma czasu na takie pierdoły? Każda z opcji zdawała się prawdopodobna.

- Bardzo spokojnie. - Ostatnie miesiące były dla niego sprzyjające, jeśli nie liczyć regularnych spięć z Aydayą, ale te były zupełną normą wpisane w każde ich spotkanie. Zimna wojna, w której nikt nie potrafił odpuścić. Rozchylił nawet wargi, żeby kontynuować, kiedy burza zamruczała za oknem, a deszcz stał się bardziej agresywny i ciężki.

Odsunął firankę i wyjrzał na świat. Było tak ponuro i ciemno, że chyba niczego by nie widział gdyby nie przebłyski między czarnymi chmurami. Szyba była rozmazana od deszczu, który nabierał na sile powoli, ale uparcie.

- Być może bogowie wysłuchali twoich modlitw o krótszy czas spotkania z Ethel. - Puścił firanę i obejrzał się na drzwi prowadzące na woźnice. - Będziemy musieli wylądować. Lecimy w samo serce burzy. - Nie zamierzał ryzykować, że abraksanom coś się stanie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2232), Laurent Prewett (4380)




Wiadomości w tym wątku
[2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 21:26
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 22.04.2024, 03:24
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 23.04.2024, 15:26
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 24.04.2024, 17:54
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 25.04.2024, 15:32
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 26.04.2024, 23:37
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 29.04.2024, 18:28
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 08.05.2024, 22:42
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 10.05.2024, 11:05
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 14.05.2024, 18:11
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 15.05.2024, 14:41
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 17.05.2024, 11:33
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 17.05.2024, 13:33
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Basilius Prewett - 21.05.2024, 19:42
RE: [2-3.04.1972] Ulewa | Laurent & Basilius - przez Laurent Prewett - 22.05.2024, 13:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa