25.04.2024, 23:06 ✶
Ich taniec był czymś, co pozostanie z Mildred na długo. Chłonęła każdy detal, każdy drgający mięsień podrygujący zgodnie ze słowami rozkazu. Chłonęła wykrzywione twarze boginów , zmienione twarze, roześmiane twarze, twarze w tortach, martwe twarze, odkształcone twarze. I śmiała się, śmiała się do rozpuku tańcząc razem z nimi. Tańczyła się i śmiała, gdy Brenna do nich zajrzała. Machnęła ręką lekceważąco:
– Stadko boginów. W ogóle, poprzedni właściciele nie posprzątali biblioteczki tych całych Dżuliusów, jest jakiś album jakby któryś z archiwistów był zainteresowany. No i ładna dupa na obrazie, może Morfi będzie chciał sobie powiesić w gabinecie nie wiem?– zaraportowała Brennie, po czym spojrzała na lekko przeciuraną całą sytuacją Norkę. Ona z Alastorów mogła się śmiać, ale w sumie nie życzyła nikomu trzymania w rękach martwego dzieciaka. To był jeden z bardzo wielu powodów, dla którego nigdy nie chciałaby mieć dzieci.
– No już, choć pochłoszczajmy tą niedobrą bibliotekę, a potem napijemy się jakiegoś bimbru na rozgrzanie. – zaproponowała i zmierzwiła Norce włosy, w końcu była tą starszą (czy ktokolwiek dałby w to wiarę?) kumpelą zakonniarą. A potem wycelowała w okno i rzuciła "kabum", które rozwarło okiennice na oścież, co pomogło jej wygnać z serca nagłą potrzebę, żeby aportować się gdzieś w okolice brata i po prostu schować się w jego opiekuńczym uścisku. Not today. Trzeba było sobie radzić z tym co jest.
– Stadko boginów. W ogóle, poprzedni właściciele nie posprzątali biblioteczki tych całych Dżuliusów, jest jakiś album jakby któryś z archiwistów był zainteresowany. No i ładna dupa na obrazie, może Morfi będzie chciał sobie powiesić w gabinecie nie wiem?– zaraportowała Brennie, po czym spojrzała na lekko przeciuraną całą sytuacją Norkę. Ona z Alastorów mogła się śmiać, ale w sumie nie życzyła nikomu trzymania w rękach martwego dzieciaka. To był jeden z bardzo wielu powodów, dla którego nigdy nie chciałaby mieć dzieci.
– No już, choć pochłoszczajmy tą niedobrą bibliotekę, a potem napijemy się jakiegoś bimbru na rozgrzanie. – zaproponowała i zmierzwiła Norce włosy, w końcu była tą starszą (czy ktokolwiek dałby w to wiarę?) kumpelą zakonniarą. A potem wycelowała w okno i rzuciła "kabum", które rozwarło okiennice na oścież, co pomogło jej wygnać z serca nagłą potrzebę, żeby aportować się gdzieś w okolice brata i po prostu schować się w jego opiekuńczym uścisku. Not today. Trzeba było sobie radzić z tym co jest.
Koniec sesji