Ze względu na swoją sytuację, Tristan musiał nauczyć się języka migowego, zapisując na odpowiedni temu kurs. W między czasie zdołał nauczyć się od kogoś z Biura Aurorów umiejętności Fali, które w sytuacjach zagrożenia, mogłaby mu pomóc. Żałował, że nie nauczył się tego podczas szkolenia na Brygadzistę. Może zdążyłby wtedy uratować swoich rodziców i nie doświadczyłby takiej tragedii.
Na pewno będzie chciał dalej szkolić Olivię. Jeżeli nie z nim, to na pewno przyda się to jej w komunikacji z zupełnie innymi osobami. Może zdarzyć się, iż ktoś tak niepełnosprawny jak on, zjawi się w jej sklepie z prośbą o zakup jakiegoś eliksiru. Ale nie będzie mógł powiedzieć. Tylko pokazać.
Pozwolił jej objąć swoje ramię i mogli ruszyć ulicą Pokątną, w kierunku Alei Horyzontalnej. Uwielbiał jej dotyk. Cenił sobie jej bliskość. Czuł wtedy, że nie jest sam i ma kogoś u swego boku. Był jakby szczęśliwy, że i ona odwzajemnia te same uczucia i chęć przebywania z nim bliżej.
Znajdując się na Alei Horyzontalnej, mogli pomyśleć o znalezieniu miejsca, gdzie spożyć dobry posiłek. Jej pytanie było dość zastanawiające. Na co miałby ochotę? Zapewne zjadłby jakąś dobrą zupę. Ale że był tutaj ze swoją dziewczyną, może lepiej wziąć coś konkretnego? Coś z makaronem? Sam nie wiedział. Kiedy Olivia na niego spojrzała, miał minę zastanawiającą. Znaczyło to, że zrozumiał jej pytanie, ale zastanawiał się nad odpowiedzią. Przy czym, nie musiała od razu puszczać jego ramienia, aby mógł swoją odpowiedź zapisać w notesie, który trzymał w drugiej wolnej dłoni z długopisem. Nie chował. Uznając, że w każdej chwili mu się przyda.
Podążając za wzrokiem Olivii, dostrzegł małą knajpkę. Skinął jej głową na zgodę, że mogą tam podejść i sprawdzić zestawienie posiłków obiadowych.
Przeszli więc do środka, mijając wystawione stoliki na zewnątrz i klientów już spożywających posiłek. Innych z kolei oczekujących. Podeszli do lady knajpy, gdzie znajdowało się książkowe menu. Tristan wziął jedno i otworzył, musząc na razie wyswobodzić drugą rękę z jej objęcia. Trzymał na takiej wysokości, aby i Olivia mogła cokolwiek zobaczyć. To, co dziewczyna wyczuła na zewnątrz, było widocznie dzisiejszym daniem dnia. Ward nie znalazł niczego przypominającego ten wspaniały zapach. Dopiero po rozejrzeniu się przy ladzie zamówień, zauważył napis na tablicy kredowej. Dotknął Olivię za rękę i wskazał jej tablicę na ścianie, gdzie wypisali obiadowe danie dnia. Po czym powrócił pytającym spojrzeniem, czy zgadza się na taki zestaw. Wzięliby dwa dla siebie, co pokazał na palcach lewej dłoni. Pierw dwa palce, wskazujący i środkowy na liczbę dwa. Po czym wskazującym skierował na nią i na siebie. Że dwie porcje, po jednej dla nich. On zapłaci, ona zamówi. Będzie sprawiedliwie.