26.04.2024, 07:47 ✶
Na jego bardzo wymowne spojrzenie, odpowiedziała absolutnie niewinnym uśmiechem kogoś, kto w ogóle niczego nie knuje, zawsze słucha zaleceń lekarzy i kto... no nie jest Brenną. Przecież nie zrobi niczego nierozważnego.
- A rozpoznają twoją różdżkę? - spytała, odrobinę sceptycznie. Jeśli nie chowali tutaj jakiegoś Ollivandera w szafie albo pana Ferdynanda nie złapie jakiś bliski przyjaciel Basiliusa, to szanse na taki obrót wydarzeń zdawały się Brennie znikome. One rozpoznałaby różdżkę brata, kuzynek, ojca czy Vincenta Prewetta albo Victorii, ale już nie większości współpracowników.
- Pojedynek? Co? Ale... Och, przejęcie różdżki? - odgadła i zawahała się, nagle podwójnie mu współczując. Bo do licha, stracić swoją różdżkę w taki sposób!!!! - Chyba nie? Ale to zależy od różdżki, tak myślę. Nawet jeśli ulegnie jemu, nie powinna chyba odmówić posłuszeństwa tobie... to znaczy mnie czasem na treningach rozbrojono, a działa zwykle bardzo dobrze. Pod warunkiem, że nie czaruję lewą ręką, to wtedy nie. Mogłabym też przysiąc, że czasem się buntuje, kiedy jej nie wyczyszczę, ale... eee... tak, spróbujmy się stąd wydostać - zreflektowała się Brenna, która omal nie uległa pokusie swojego zwykłego gadania. Im szybciej stąd wyjdą, tym szybciej ona odzyska kości, a on swoją różdżkę i przekona się, czy ta zdrajczyni nie wybrała pana Ferdynanda. - Słuchaj, jeśli wolałaby od ciebie gościa, który śmieje się jak żaba, to nie byłaby dobrą różdżką - dodała więc tylko pocieszająco.
A potem poczekała aż Basilius znowu odejdzie od drzwi, by przypadkiem nie zamienić jego w taśmę, i znowu machnęła różdżką.
Odetchnęła.
Myślała o otwartych drzwiach.
I przed nimi znalazły się otwarte drzwi, ale były to zupełnie nowe drzwi, które osadziły się za tymi prawdziwymi i za policyjną taśmą.
- Ty sobie żarty ze mnie stroisz? - spytała z niedowierzaniem... nie, nie Prewetta. Własnej różdżki. Dopiero kolejne słowa wypowiedziała, zwracając się już do niego. - Wyczarowanie drzwi jest przecież dziesięć razy bardziej skomplikowane niż głupia alohomora. Nawet trzecioklasiści znają alohomorę. Próbowałam z alohomorą, słowo honoru.
- A rozpoznają twoją różdżkę? - spytała, odrobinę sceptycznie. Jeśli nie chowali tutaj jakiegoś Ollivandera w szafie albo pana Ferdynanda nie złapie jakiś bliski przyjaciel Basiliusa, to szanse na taki obrót wydarzeń zdawały się Brennie znikome. One rozpoznałaby różdżkę brata, kuzynek, ojca czy Vincenta Prewetta albo Victorii, ale już nie większości współpracowników.
- Pojedynek? Co? Ale... Och, przejęcie różdżki? - odgadła i zawahała się, nagle podwójnie mu współczując. Bo do licha, stracić swoją różdżkę w taki sposób!!!! - Chyba nie? Ale to zależy od różdżki, tak myślę. Nawet jeśli ulegnie jemu, nie powinna chyba odmówić posłuszeństwa tobie... to znaczy mnie czasem na treningach rozbrojono, a działa zwykle bardzo dobrze. Pod warunkiem, że nie czaruję lewą ręką, to wtedy nie. Mogłabym też przysiąc, że czasem się buntuje, kiedy jej nie wyczyszczę, ale... eee... tak, spróbujmy się stąd wydostać - zreflektowała się Brenna, która omal nie uległa pokusie swojego zwykłego gadania. Im szybciej stąd wyjdą, tym szybciej ona odzyska kości, a on swoją różdżkę i przekona się, czy ta zdrajczyni nie wybrała pana Ferdynanda. - Słuchaj, jeśli wolałaby od ciebie gościa, który śmieje się jak żaba, to nie byłaby dobrą różdżką - dodała więc tylko pocieszająco.
A potem poczekała aż Basilius znowu odejdzie od drzwi, by przypadkiem nie zamienić jego w taśmę, i znowu machnęła różdżką.
Odetchnęła.
Myślała o otwartych drzwiach.
I przed nimi znalazły się otwarte drzwi, ale były to zupełnie nowe drzwi, które osadziły się za tymi prawdziwymi i za policyjną taśmą.
- Ty sobie żarty ze mnie stroisz? - spytała z niedowierzaniem... nie, nie Prewetta. Własnej różdżki. Dopiero kolejne słowa wypowiedziała, zwracając się już do niego. - Wyczarowanie drzwi jest przecież dziesięć razy bardziej skomplikowane niż głupia alohomora. Nawet trzecioklasiści znają alohomorę. Próbowałam z alohomorą, słowo honoru.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.