26.04.2024, 15:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 19:26 przez Millie Moody.)
– Ależ już to możesz robić Bazyliszku? Możesz mi mówić Milusia, Słodka Mi, albo Migotka. Możesz mówić mi jak tylko chcesz słoneczko, skoro ja zaraz będę udzielać Ci odpowiedzi czy umoczysz czy nie i powiem Ci więcej, pro bono Ci ogarnę tą wróżbę. Przez wzgląd na starą znajomość. – Tasowanie stało się jakieś takie bardziej zasadne, ukierunkowane, energia, splot, pytanie, rozpierzchnięta uwaga Miles skupiła się na tym jednym, kluczowym dla egzystencji świata pytaniu: Czy Bazyliszek zarucha jutro na randce?
Gdy przełożyła karty i były jeszcze w jej ręku, ale wciąż nie były odsłonięte, mimochodem zapytała jeszcze:
– Tak w ogóle to lecisz na jej głębokość intelektu, czy gardła? Obczajałeś już jej możliwości czy to pierwszy raz ma być?
Niemiało to wpływu na karty, one zostały już "rzucone" obserwator zasiadł do stołu, żeby podejrzeć rzeczywistość. Mildred była w tym dobra. To język stanowił barierę do tego, żeby kosiła na tym całkiem niezły hajs. Ułożyła krzyż i zasępiła się nad nim.
– No to nie zaruchasz, przykro mi. – zawyrokowała i sięgnęła do kart tak, jakby zamierzała je zgarnąć.
Gdy przełożyła karty i były jeszcze w jej ręku, ale wciąż nie były odsłonięte, mimochodem zapytała jeszcze:
– Tak w ogóle to lecisz na jej głębokość intelektu, czy gardła? Obczajałeś już jej możliwości czy to pierwszy raz ma być?
Niemiało to wpływu na karty, one zostały już "rzucone" obserwator zasiadł do stołu, żeby podejrzeć rzeczywistość. Mildred była w tym dobra. To język stanowił barierę do tego, żeby kosiła na tym całkiem niezły hajs. Ułożyła krzyż i zasępiła się nad nim.
![[Obrazek: VK6jFBv.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=VK6jFBv.jpeg)
– No to nie zaruchasz, przykro mi. – zawyrokowała i sięgnęła do kart tak, jakby zamierzała je zgarnąć.