26.04.2024, 17:35 ✶
Ostatecznie nic się przecież nie stało... Owszem - nie stało. Ale mogło, prawda? Cała ta sytuacja była naprawdę niebezpieczna i pokręcona. Ciężko byłoby jej tak po prostu o tym zapomnieć, chociaż ręka Isaaca na jej tyłku odrobinę w tym pomogła. Olivia prychnęła jednak, wydymając usta z oburzeniem, jakby zaraz miała je otworzyć i go zbesztać za ten ruch.
- No wiesz co? - zamiast złości na jej twarzy wymalowało się rozbawienie. Ruda upuściła różdżkę gdzieś obok, chociaż wszyscy zawsze mówili, że powinna być z nią ostrożniejsza. Czy gdyby teraz zgubili różdżki albo gorzej, złamali je, to mogliby kupić nowe? Chyba nie. A może tak? Zresztą - różdżki były nie tylko cholernie drogie, ale i bardzo kapryśne, przecież nikt nie dawał gwarancji, że na pewno kolejna ich wybierze i będzie tak samo dobra, jak ta pierwsza. - W zasadzie to masz rację.
Skapitulowała w końcu, kręcąc głową, jakby chciała powiedzieć "nie". Uniosła dłoń, by delikatnie wsunąć palce w mokre włosy chłopaka. Zaczesała je w tył. Były wilgotne akurat na tyle, że powinny się trzymać do momentu, w którym nie wyschną naturalnie, bo - ojej - jej różdżka również znalazła się poza jej zasięgiem.
- I co jeszcze? Może przejdę się nago ulicami Hogsmeade? A ponoć to ty z naszej dwójki masz więcej rozumu - rzuciła jeszcze raz okiem na zdradliwą rzekę. Teraz była już spokojna i niewinna, płynęła swoim nurtem - niezmącona niczym woda znowu wydawała się przezroczysta i orzeźwiająca. Gdyby nie była świadkiem tego, co tu się przed chwilą stało, pewnie chciałaby się w niej schłodzić. Pokręciła głową. Miała o tym nie myśleć. - Przeżyję, są tylko lekko wilgotne. Swoją drogą dobrze ci w takich włosach, może to czas żeby zmienić fryzurę?
Doskonale wiedziała, o co mu chodziło z tymi ubraniami, ale zgrywanie głupiej to była jedna z lepszych rozrywek, na które mogła sobie pozwolić. Uśmiech, który posłała chłopakowi, był całkowicie niewinny i czarujący. Ale pocałunek, którym go obdarzyła za chwilę, już taki nie był. Był jednak zdecydowanie za krótki, zarówno dla niej, jak i dla niego. Skończył się tak szybko, jak się zaczął, zwieńczony delikatnym przygryzieniem dolnej wargi.
- Jestem głodna. Idziemy?
- No wiesz co? - zamiast złości na jej twarzy wymalowało się rozbawienie. Ruda upuściła różdżkę gdzieś obok, chociaż wszyscy zawsze mówili, że powinna być z nią ostrożniejsza. Czy gdyby teraz zgubili różdżki albo gorzej, złamali je, to mogliby kupić nowe? Chyba nie. A może tak? Zresztą - różdżki były nie tylko cholernie drogie, ale i bardzo kapryśne, przecież nikt nie dawał gwarancji, że na pewno kolejna ich wybierze i będzie tak samo dobra, jak ta pierwsza. - W zasadzie to masz rację.
Skapitulowała w końcu, kręcąc głową, jakby chciała powiedzieć "nie". Uniosła dłoń, by delikatnie wsunąć palce w mokre włosy chłopaka. Zaczesała je w tył. Były wilgotne akurat na tyle, że powinny się trzymać do momentu, w którym nie wyschną naturalnie, bo - ojej - jej różdżka również znalazła się poza jej zasięgiem.
- I co jeszcze? Może przejdę się nago ulicami Hogsmeade? A ponoć to ty z naszej dwójki masz więcej rozumu - rzuciła jeszcze raz okiem na zdradliwą rzekę. Teraz była już spokojna i niewinna, płynęła swoim nurtem - niezmącona niczym woda znowu wydawała się przezroczysta i orzeźwiająca. Gdyby nie była świadkiem tego, co tu się przed chwilą stało, pewnie chciałaby się w niej schłodzić. Pokręciła głową. Miała o tym nie myśleć. - Przeżyję, są tylko lekko wilgotne. Swoją drogą dobrze ci w takich włosach, może to czas żeby zmienić fryzurę?
Doskonale wiedziała, o co mu chodziło z tymi ubraniami, ale zgrywanie głupiej to była jedna z lepszych rozrywek, na które mogła sobie pozwolić. Uśmiech, który posłała chłopakowi, był całkowicie niewinny i czarujący. Ale pocałunek, którym go obdarzyła za chwilę, już taki nie był. Był jednak zdecydowanie za krótki, zarówno dla niej, jak i dla niego. Skończył się tak szybko, jak się zaczął, zwieńczony delikatnym przygryzieniem dolnej wargi.
- Jestem głodna. Idziemy?