- Zależało mi na tym, żeby było właśnie w ten sposób odbierane, chyba się udało, choć zobaczymy, jak właściwie będzie to wyglądało z czasem. W końcu nie wiadomo, czy zainteresowanie nie jest spowodowane tylko tym, że jest to nowe miejsce, dość charakterystyczne. Zastanawia mnie, czy klientele zostanie na dłużej, czy po zaspokojeniu ciekawości przestaną się tu pojawiać.- Zbyt krótko Nora była otwarta, aby właścicielka mogła stwierdzić, jak właściwie jej idzie. Efekty tych pierwszych tygodni będzie mogła zobaczyć za miesiąc, dwa. Wtedy to wszystko będzie dużo bardziej miarodajne, pewnie też nieco się uspokoi. Wydawało jej się jednak, że spora część klientów z nią zostanie, widywała ich tu niemal codziennie. Najwyraźniej na Pokątnej brakowało miejsca jak to. Musiała trafić w nisze.
- Wygląda Pani na taką, która umie sobie poradzić z problematycznymi osobnikami.- Uśmiechnęła się do Reginy, w jej głowie pojawiła się pewna myśl, nie wiedziała jednak, czy wypada spytać, może przy następnej okazji? - Nasze koty są specyficzne, podobne to tych normalnych, jednak mówią, są kompanami na dobre i na złe, przyjaciółmi, którzy spędzają z nami całe życie.- Głównie śpiąc i poszukując tuńczyka, aczkolwiek jak trzeba to Salem zawsze służył jej radą, chętnie pocieszał, po prostu był przy niej. - Salem właściwie, raczej siedzi, albo leży na ladzie, teraz pewnie schował się w mieszkaniu i urządza sobie popołudniową drzemkę.- Bardzo dobrze znała zwyczaje swojego kota.
- Sporo się zmieniło od kiedy była tu Pani ostatni raz?- Była ciekawa, jak widzi to miasto osoba, która wcześniej w nim mieszkała. Norka bywała w Londynie, od czasu do czasu, nie zauważała takich zmian, jakie widzieli lokalsi.
Figg odprowadziła wzrokiem kobietę do stolika. Sama zaś zajęła się obsługą kolejnych klientów, nikt przecież za nią tego nie zrobi. Sporo osób przewinęło się przez cukiernię, Norka dzielnie ich obsługiwała, doradzała, gimnastykowała się, aby każdego uszczęśliwić choć drobną słodkością. Regina jeszcze kilka razy domówiła coś do stolika, Eleonora w pewnym momencie zauważyła, że kobieta zasnęła. Nie chciała jej budzić, może potrzebowała regeneracji, a przecież nikomu nie przeszkadzała. Machnęła jedynie różdżką, aby przesunąć w jej stronę dzbanek z kawą, aby dolać jej do kubka, żeby był pełny gdyby się obudziła.