- Brzmi to dobrze. - Dodała z uśmiechem. Cóż, miała swojego medyka, nie zamierzała go zmieniać, bo ufała Florence, jak nikomu innemu, jednak zawsze dobrze było mieć alternatywę, gdyby jej przyjaciółka nie miała czasu, lub nie była dostępna. Szczególnie z tendencją Geraldine do szkodzenia swojemu zdrowiu. Chcąc nie chcąc wykonywała też taki zawód, który łączył się z ciągłymi uszczerbkami na zdrowiu, a do tego prowadziła też nie do końca spokojny tryb życia poza pracą. Często potrzebowała wsparcia lekarzy.
Dostrzegła jego wahanie, nie miała pojęcia o czym myśli, aż wreszcie wyciągnął w jej stronę wizytówkę. Zaufał jej na tyle, żeby podzielić się z nią swoim adresem. Nieźle. Sięgnęła po nią i schowała, kto wie, kiedy może się jej przydać.
- Może mi się to kiedyś przydać. - Dodała z uśmiechem. - Postaram się, od tego mam swoją własną medyczkę, która nie ma takich niewygodnych zasad współpracy. - Bulstrode przyjmowała ją o każdej godzinie, aż czasem samej Yaxley robiło się głupio, że ją nachodziła, tyle, że gdyby nie to, to pewnie nie byłoby jej już na tym świecie.
Ger póki co sama nie do końca wiedziała, czy problem istnieje. Alkohol aktualnie pomagał jej sobie radzić z tym, co wydarzyło się w jej życiu, dlatego tak chętnie po niego sięgała. Łatwiej, lżej było patrzeć na świat po kilku głębszych. Nadal nie do końca pozbierała się po pewnych sytuacjach, które wydarzyły się stosunkowo niedawno.
Pojawił się błysk w oku, na szczęście. Zdecydowanie lepiej było grać o coś, najwyraźniej Prewett twierdził tak samo, nie dziwiło jej to wcale, bo miała świadomość z jakich aktywności słynęła jego rodzina. - To proste, zagrajmy o przysługę. - Zawsze dobrze było mieć kogoś winnego przysługę, wtedy nie mógł odmówić jej pomocy, a mogła jej potrzebować w najmniej oczekiwanym momencie.