Przyniósł informacje na wagę złota. Czemu postanowił podzielić się tym z Brenną? Czyż nie powinien być ściśle lojalny Norze i absolutnie nie puszczać pary z pyszczka? Powinien. Ba, robił to, chronił jej sekrety. Sęk w tym, że tej kwestii nie mógł przemilczeć. Jego wibrysy drżały z emocji na myśl o ojcu Mabel. Intuicja mówiła mu, że jeśli Nora spotka go w spokojnych warunkach, kontrolowanym środowisku to po opanowaniu szoku (wiedział, że to będzie dla niej trudne ale nie zamierzał wrzucać jej na głęboką wodę a odpowiednio wcześniej uprzedzić) być może uzna, że powinien wiedzieć o Mabel. Nie podejmował za nią decyzji, on chciał znać tożsamość i doprowadzić do spotkania tej dwójki na jakimś neutralnym gruncie. Była załamana jego obecnością bo w tamtym momencie czuła się upokorzona. Troszczył się o nią, troszczył się o jej duszę, szczęście, uczucia. Wiedział jednak, że wieczne unikanie tego tematu przyniesie dużo cierpienia za parę lat. Musiał temu zapobiec. Teraz.
Brenna była zaufaną osobą. Nora ją kochała tak jak człowiek może kochać przyjaciela. Salem też wyczuwał od Longbottom same przyjemne wibracje i znał ją sporo czasu. Wybrał starannie powierzenie tego tematu jej osobie. Nie była byle kim. Stanowiła silną osobowość, której potrzebował w swoim detektywistycznym planie.
Przesunął pazurem po jej ubraniu kiedy tak zesztywniała. Nie powinna wzbudzać podejrzeń Mabel a muszą to omówić właśnie teraz. Wyjątkowo nie miał wyczucia czasu - ten go raczej nie obchodził póki nie był ważny dla spraw Nory.
- Dlaczego akurat Erikowi?- niech to szlag. Nie chciał go w to wtajemniczać bo… pachniał wilkiem. Tak, to jedyny powód i w jego obrębie słuszny. Ciężko mu przemówić do rozumu, oj ciężko.
- Oczywiście, że ona ją przed nim ukrywa. Robi to od ośmiu lat.- ależ Brennie spadła temperatura ciała! Dobrze, że trzymała przy nim ręce to chociaż mógł ją podgrzać. Jak ma przyjmować klientów taka spięta?
- Oczywiście nie wie również, że zamierzam się zająć tą sprawą. Nie będę z nim o tym rozmawiał. Chcę go znaleźć po to, aby mogła spotkać się z nim na neutralnym gruncie. - wytarł łapą ciężkie od zdenerwowania Brenny wąsy.
- Nie mówię, że teraz ale choćby za pół roku. Robię to z troski, Brenno. Za parę lat to obróci się przeciwko niej gdy ta młoda dama zacznie domagać się porządnej odpowiedzi. Niech chociaż do tego czasu Nora nauczy się nie panikować na samą myśl o nim.- nie wiedział czy tamten czarodziej ją zranił, skrzywdził, uwiódł. Nora nie była w stanie mówić o tym w swojej głowie a co dopiero im, najbliższym. Chciał ją do tego przygotować, pomóc jej zrozumieć, że jeśli z nim porozmawia choćby o pogodzie, to nie dostanie ataku serca. Wtedy będzie można zadecydować czy ten czarodziej nadaje się na poznanie prawdy czy można go pogonić.
- Nie skrzywdzi jej. Ani ja ani ty do tego nie dopuścimy. Mam rację?- wbił w nią spojrzenie kocich oczu, a jego szpiczaste uszy odchyliły się bliżej czaszki. To znak, że mówi śmiertelnie poważnie.
Brenna była zaufaną osobą. Nora ją kochała tak jak człowiek może kochać przyjaciela. Salem też wyczuwał od Longbottom same przyjemne wibracje i znał ją sporo czasu. Wybrał starannie powierzenie tego tematu jej osobie. Nie była byle kim. Stanowiła silną osobowość, której potrzebował w swoim detektywistycznym planie.
Przesunął pazurem po jej ubraniu kiedy tak zesztywniała. Nie powinna wzbudzać podejrzeń Mabel a muszą to omówić właśnie teraz. Wyjątkowo nie miał wyczucia czasu - ten go raczej nie obchodził póki nie był ważny dla spraw Nory.
- Dlaczego akurat Erikowi?- niech to szlag. Nie chciał go w to wtajemniczać bo… pachniał wilkiem. Tak, to jedyny powód i w jego obrębie słuszny. Ciężko mu przemówić do rozumu, oj ciężko.
- Oczywiście, że ona ją przed nim ukrywa. Robi to od ośmiu lat.- ależ Brennie spadła temperatura ciała! Dobrze, że trzymała przy nim ręce to chociaż mógł ją podgrzać. Jak ma przyjmować klientów taka spięta?
- Oczywiście nie wie również, że zamierzam się zająć tą sprawą. Nie będę z nim o tym rozmawiał. Chcę go znaleźć po to, aby mogła spotkać się z nim na neutralnym gruncie. - wytarł łapą ciężkie od zdenerwowania Brenny wąsy.
- Nie mówię, że teraz ale choćby za pół roku. Robię to z troski, Brenno. Za parę lat to obróci się przeciwko niej gdy ta młoda dama zacznie domagać się porządnej odpowiedzi. Niech chociaż do tego czasu Nora nauczy się nie panikować na samą myśl o nim.- nie wiedział czy tamten czarodziej ją zranił, skrzywdził, uwiódł. Nora nie była w stanie mówić o tym w swojej głowie a co dopiero im, najbliższym. Chciał ją do tego przygotować, pomóc jej zrozumieć, że jeśli z nim porozmawia choćby o pogodzie, to nie dostanie ataku serca. Wtedy będzie można zadecydować czy ten czarodziej nadaje się na poznanie prawdy czy można go pogonić.
- Nie skrzywdzi jej. Ani ja ani ty do tego nie dopuścimy. Mam rację?- wbił w nią spojrzenie kocich oczu, a jego szpiczaste uszy odchyliły się bliżej czaszki. To znak, że mówi śmiertelnie poważnie.