Norka na pewno porozmawia o tym, co zaszło chwilę wcześniej z Fergusem. Widział, że dosyć mocno w nią uderzyły słowa Szeptuchy, zauważyła, że dostrzegł jej poruszenie, także nie będzie miała innego wyjścia, podzieli się z nim więc tym wszystkim, choć nie do końca uśmiechało jej się o tym mówić. Poczuła bowiem dziwny ciężar na swoim ciele, poczuła się winna, chociaż nikomu nie zrobiła krzywdy. Kobieta wywołała w niej nieprzyjemne emocje. Musiała jednak jak najszybciej wrócić do zachowania sprzed chwili, bo jeszcze Mabel zauważy, że coś jest nie tak. Znała ją przecież bardziej niż wszyscy inni, potrafiła wyczuć zmiany w jej zachowaniu, a nie chciała, żeby córka zaczęła wypytywać o to, co się wydarzyło.
- Szkoda, że nie mamy wozu, może moglibyśmy jakiś pożyczyć? Ci ludzie wyglądają na miłych, oddamy im go, jak zawieziemy wszystko do mnie!- Mabel chyba sama nie do końca wierzyła, że ten pomysł wypali, ale warto było spróbować. - Mam duże kieszenie, na pewno się dużo zmieści! Podoba mi się ten pomysł wujku, jesteś najlepszy!- Czy mówiła to każdemu wujkowi i każdej cioci? Być może, czy wszyscy dzięki temu czuli się wyjątkowi? Na tym jej zależało, nie chciała w końcu nikomu robić przykrości. Naprawdę uwielbiała wszystkich swoich przyszywanych wujków i ciotki.
Nora szła za Fergusem i Mabel, próbowała zająć czymś myśli, dostrzegła stragan, na którym były sprzedawane nasiona i zioła, postanowiła skorzystać z okazji i zakupić paczkę. Na pewno jej się przydadzą przy eksperymentach w kuchni. Zgubiła na moment córkę z przyjacielem, jednak bardzo dobrze wiedziała dokąd zmierzają, wierzyła, że Fergus jest w stanie chwilę się nią sam zaopiekować, na pewno sobie poradzi. Figg odetchnęła, udało jej się odsunąć od siebie te wszystkie myśli, które zaczęły ją nachodzić.
Ollivander mógł wykorzystać moment, w którym Norka była przy stoisku z ziołami, także plan okazał się być całkiem niezły. Kobieta nie zauważyła jaką ilość żab zamierzał kupić jej córce, na całe szczęście, bo dostałby reprymendę. - Nie powiem jej nic! Będę Cię kryć wuja, mama jest tam daleko! Mamy czas.- Mabale nie przestawała jednak sprawdzać, czy rodzicielka się nie zbliża, plan wujka Fergusa brzmiał idealnie - więcej żab dla niej, będzie je musiała później tylko jakoś przenieść, ale na razie się o to nie martwiła.
Norka doszła do nich, kiedy znajdowali się przy stoisku z amuletami, a właściwie to od niego odchodzili. Nie było jej dane zobaczyć, co zrobił Fergus, co innego jednak z Mabel. Dziewczynka widziała, jak wujek schował amulet do kieszeni, nie zapłacił za niego, czy można tak robić? Co jeśli trafią do więzienia. Mabel na moment zamilkła, nie wiedziała, jak się zachować, nie chciała, żeby ktoś zabrał stąd Fergusa. Pociągnęła go za rękaw. - Wujku, chyba zapomniałeś zapłacić...- Nie przyjmowała w ogóle, że mógł zabrać to celowo.
- Już jestem.- Powiedziała Norka, kiedy znalazła się przy tej dwójce. - Co tutaj knujecie?- Miała wrażenie, że jest coś na rzeczy, choć może było to przewrażliwienie? - Nic mamo, coś ty...- Mabel spojrzała na nią tymi swoimi niebieskimi oczami... czuła, że to nie do końca prawda, ale odpuściła.