28.04.2024, 19:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 10:44 przez Brenna Longbottom.)
Kiwnęła dziewczynom głową na pożegnanie, a potem skierowała się wraz z Basiliusem ku przewodnikom. Nie mówiła tyle, co zwykle, pochłonięta układaniem w głowie informacji, a także wspomnieniem niedawnej wizji.
Świetlista sylwetka biskupa.
Ostatnia wiedźma z Ingelwood.
Pobita twarz Triony…
– Hm? A tak, przepraszam, zamyśliłam się – powiedziała, posyłając mu przepraszający uśmiech. – Jasne. Pewnie w tym przewodniku będą głównie bzdury, ale chętnie sprawdzę, czy mają tam więcej legend o wiedźmach, jak wyglądają daty i tak dalej…
W bibliotece oczywiście znaleźliby więcej, ale to pochłonęłoby sporo czasu, a Brennie bardziej zależało na sprawdzeniu, gdzie jest wejście do krypty, czy można sprawdzić ślady magii i czy można się tam włamać, czego też nie zrobią w pięć minut.
Czarna śmierć, która ominęła miasteczko, nie wydała się jej w pierwszej chwili istotna, nawet jeżeli interesowała Owena. Słowa Basiliusa zmusiły ją jednak na moment do zwrócenia myśli w nieco innym kierunku: tym, który pewnie był oczywisty dla uzdrowiciela, wiedzącego więcej o takich zarazach. Znów pomyślała o tym, że w ośrodku nic nie umiera, a raczej… nie, inaczej, umiera, ale zdaje się szybko odżywać…
– Ciało leżało na ziemi... ale inna osoba naprawdę się tu utopiła i to ciało wypłynęło. Może znika tylko to, co ziemia może pochłonąć? I ta spalona kobieta nie była wiedźmą, ale może była tu inna wiedźma? Albo czarodziej? – stwierdziła powoli, bardzo cicho, pilnując, by nie mówić, gdy jakiś mugol był w pobliżu. – Może zrobiła coś, by… chronić to miejsce... tylko…
Urwała. Mogłoby się wydawać, że zrobiła to, bo podeszli do sklepiku i nie chciała, by sprzedawczyni usłyszała (zresztą kiedy Basilius wybierał przewodniki, Brenna zagadała sprzedawczynię o Bagshota, ta jednak nie mogła go sobie przypomnieć). W rzeczywistości jednak zastanawiała się: tylko w takim razie dlaczego właśnie przy tym stosie zobaczyła ten konkretny moment? Dlaczego to wspomnienie było tak silne, że jego echa powróciły po setkach lat i odbiły się w głowie Brenny – samoistnie? Czy bransoletka, którą znaleźli w popiele, mogła trafić tam w jakiś dziwny sposób i była związana z tamtymi wydarzeniami? Czy jednak na tym stosie stało się coś więcej?
Perła Morza.
Ofiary z ludzi.
Dziewczyna martwa – żywa dzięki temu…
Brenna przygryzła wargę na moment, ale zaraz spojrzała na Basiliusa już ze zwykłą miną.
– Widzę, że się wczułeś – zażartowała. – To nie przytyk, mogą się przydać – dodała zaraz, bo zapisywanie pewnych rzeczy, zakreślanie i tak dalej często jej pomagało w pracy. Nie bez powodów często nosiła ze sobą plecak i dbała by jej ubrania miały kieszenie: notatniki towarzyszyły jej właściwie wszędzie. – To co, zobaczymy, czy jest gdzie siąść z tym w pobliżu katedry, przejrzymy i potem rozejrzymy się za wejściem do krypty?
Świetlista sylwetka biskupa.
Ostatnia wiedźma z Ingelwood.
Pobita twarz Triony…
– Hm? A tak, przepraszam, zamyśliłam się – powiedziała, posyłając mu przepraszający uśmiech. – Jasne. Pewnie w tym przewodniku będą głównie bzdury, ale chętnie sprawdzę, czy mają tam więcej legend o wiedźmach, jak wyglądają daty i tak dalej…
W bibliotece oczywiście znaleźliby więcej, ale to pochłonęłoby sporo czasu, a Brennie bardziej zależało na sprawdzeniu, gdzie jest wejście do krypty, czy można sprawdzić ślady magii i czy można się tam włamać, czego też nie zrobią w pięć minut.
Czarna śmierć, która ominęła miasteczko, nie wydała się jej w pierwszej chwili istotna, nawet jeżeli interesowała Owena. Słowa Basiliusa zmusiły ją jednak na moment do zwrócenia myśli w nieco innym kierunku: tym, który pewnie był oczywisty dla uzdrowiciela, wiedzącego więcej o takich zarazach. Znów pomyślała o tym, że w ośrodku nic nie umiera, a raczej… nie, inaczej, umiera, ale zdaje się szybko odżywać…
– Ciało leżało na ziemi... ale inna osoba naprawdę się tu utopiła i to ciało wypłynęło. Może znika tylko to, co ziemia może pochłonąć? I ta spalona kobieta nie była wiedźmą, ale może była tu inna wiedźma? Albo czarodziej? – stwierdziła powoli, bardzo cicho, pilnując, by nie mówić, gdy jakiś mugol był w pobliżu. – Może zrobiła coś, by… chronić to miejsce... tylko…
Urwała. Mogłoby się wydawać, że zrobiła to, bo podeszli do sklepiku i nie chciała, by sprzedawczyni usłyszała (zresztą kiedy Basilius wybierał przewodniki, Brenna zagadała sprzedawczynię o Bagshota, ta jednak nie mogła go sobie przypomnieć). W rzeczywistości jednak zastanawiała się: tylko w takim razie dlaczego właśnie przy tym stosie zobaczyła ten konkretny moment? Dlaczego to wspomnienie było tak silne, że jego echa powróciły po setkach lat i odbiły się w głowie Brenny – samoistnie? Czy bransoletka, którą znaleźli w popiele, mogła trafić tam w jakiś dziwny sposób i była związana z tamtymi wydarzeniami? Czy jednak na tym stosie stało się coś więcej?
Perła Morza.
Ofiary z ludzi.
Dziewczyna martwa – żywa dzięki temu…
Brenna przygryzła wargę na moment, ale zaraz spojrzała na Basiliusa już ze zwykłą miną.
– Widzę, że się wczułeś – zażartowała. – To nie przytyk, mogą się przydać – dodała zaraz, bo zapisywanie pewnych rzeczy, zakreślanie i tak dalej często jej pomagało w pracy. Nie bez powodów często nosiła ze sobą plecak i dbała by jej ubrania miały kieszenie: notatniki towarzyszyły jej właściwie wszędzie. – To co, zobaczymy, czy jest gdzie siąść z tym w pobliżu katedry, przejrzymy i potem rozejrzymy się za wejściem do krypty?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.