Philip bardzo często spotykał na swojej drodze ludzi, patrzących na niego przez pryzmat zamożności. Jemu również rzucało się w oczy to, że nie wszyscy byli tak bogaci jak on, że nie mieli zabezpieczonej przyszłości, tak jak on miał. Bo niezależnie od tego, jak będzie wyglądać jego kariera, nie zabraknie mu stabilności finansowej. Dzisiaj to było bardzo istotne, tym bardziej, że w kraju wybuchały wzniecane przez terrorystów pożary i nie sposób było przewidzieć to, czy i kiedy świat stanie w ogniu. Działania tych fanatyków dotykają zawsze najbardziej bezbronnych, o niepasującym do ich wizji urodzeniu czy poglądach. Jak to mówią, biednemu wiatr w oczy. Jemu nic nie groziło z racji bycia czystokrwistym czarodziejem, choć swoje robiło to, że również nie zaangażował się jawnie w ten konflikt.
— Przypomniałem sobie. Jakbyś miał jakiś wypadek, doznał jakiekolwiek urazu podczas wykonywania swojej pracy na terenie mojej posesji pokryję koszty twojego leczenia. — Poinformował tego czarodzieja z tym samym pogodnym wyrazem twarzy. Brał pod uwagę to, że podczas pracy w należącym do niego ogrodzie może dojść do jakiegokolwiek wypadku. Po drugie dzięki odpowiedniej opiece magomedycznej Sam nieco szybciej wróciłby do wykonywania swoich obowiązków.
— Jeśli chcesz coś powiedzieć to nie krępuj się. — Postanowił zachęcić go do szczerości, pojmując sposób w jaki ten mężczyzna spoglądał na przyniesione przez niego naczynie ze złocistym piwem. Zdaniem Philipa lejący się z nieba żar to doskonały powód, aby napić chłodnego piwa. Po słodkich napojach jeszcze bardziej chciało się pić, a wodę podałby komukolwiek na wyłączną prośbę. Standardowo woda była dla wszystkich jego zwierząt.
— Jakie masz plany w związku z tym? Spędzałeś zimy w lesie? Obawiam się, że ta sytuacja nie zostanie szybko rozwiązana. — Po wysłuchaniu tego, co Samuel miał mu do powiedzenia, miał podstawy sądzić że temu czarodziejowi potrzebny był długoterminowy plan. Poczucie stabilności było ważne. Wspomnienie o tym zimowaniu wystarczyło, aby spojrzał na swojego rozmówcę wyraźnie zaskoczony. W opinii samego Philipa spędzenie tej pory roku w lesie nie wydawało się rozsądne. Jak przepadał za spędzaniem czasu na łonie natury, tak nie był w stanie spędzić kilku miesięcy w takich warunkach. Nie zmusiła go do tego sytuacja życiowa.