- Tak, na zawsze. Na zawsze razem. - Powiedziała cicho. Darzyła go uwielbieniem, w to nie wątpiła nawet chwili, tylko, czy była to miłość, czy mogłaby faktycznie spędzić z nim resztę życia? Czuła, że by go ograniczała, że przez nią mógłby zgasnąć, przestać tak jasno świecić, a zdecydowanie nie tego chciała. Może coś mu się ubzdurało, że o tym marzył, ktoś taki jak on nie mógł przecież chcieć spędzić życia przy takiej zwyczajnej osobie jak ona, do tego ze skazą w postaci dziecka. Nie powinna w ogóle się na to zgadzać, mimo całego uwielbienia, które do niego odczuwała.
- Jutro? Nie sądzisz, że to i tak trochę za szybko? Wiesz, jakieś przygotowania, ślub to całkiem spore przedsięwzięcie. - Jeśli już mieliby brać ślub to musiałby być wspaniały, Leo zasługiwał na wspaniały ślub, bo przecież był najcudowniejszą osobą na świecie. Należało mu się, by wszystko, co go dotyczy było wyjątkowe.
Na szczęście uniósł się już z kolan, i znowu ją czule obejmował. Miała wrażenie, że nawet to ciepło jego ciała było wyjątkowe, nikt nie mógł temu dorównać. Nie, żeby miała w swych ramionach szczególnie wielu mężczyzn, ale ten dotyk różnił się od wszystkich, które znała. Było w nim coś niesamowitego. Ponownie cmokał ją po twarzy, znowu przestała myśleć o wszystkich głupotach, które ją trapiły. - Już się bałam, że naprawdę chcesz wziąć jutro ślub. - Dodała z uśmiechem. Nie mogła przestać się uśmiechać, kiedy spoglądała na tego chłopaka, miał w sobie tyle pozytywnej energii, nikt nie mógł mu dorównać.
- Na zawsze, to bardzo długo. - Dodała jeszcze, bo miała wrażenie, że nie do końca sobie zdawał z tego sprawę, bo takie deklaracje naprawdę były bardzo poważne. Mimo tego swojego uwielbienia, jakie miała do niego, to trochę ją przerażała taka spontaniczna decyzja.
Jego argumenty, wydawały się nawet mieć sens, mimo to trochę ją przerażał ten jego entuzjazm, może właśnie dzięki niemu był taki wyjątkowy, bo nikt inny nie pokusiłby się na takie plany w zaledwie chwilę. - Myślę sobie, że możemy to przemyśleć, przegadać, na spokojnie w cukierni. Martwi mnie, że to może być takie szybkie i ulotne, z drugiej strony, może właśnie o to chodzi w życiu, żeby dodać do niego trochę spontaniczności. - Może dokładnie tego brakowało w jej bardzo stonowanym żywocie? Nie miała pojęcia, dlaczego jednak by tego nie sprawdzić?
- Tak właściwie to, wracamy już tam? Czy idziemy szukać tych jagód? - Nie do końca wiedziała, co powinni teraz zrobić, Leo na pewno wie lepiej, był przecież taki doskonały, on znał odpowiedzi na wszystkie pytania.