29.04.2024, 12:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 12:46 przez Brenna Longbottom.)
Być może tamta kobieta mogłaby być porządną obywatelką, gdyby tylko dostała od losu taką szansę. Może zaatakowała tylko dlatego, że chciała bronić przyjaciół lub partnera, gdy wcale nie chciała nikogo krzywdzić. A może była skłonna wycofać się z czystego strachu? Ani Brenna, ani Nikolai nie mieli się tego dowiedzieć.
Może nawet ta kobieta tego nie wiedziała.
Świat nie był sprawiedliwy, i do takich ataków jak ten, przepuszczony na Nikolaia, równie dobrze mogło dojść, bo mieli do czynienia po prostu z podłymi ludźmi, jak i dlatego, że wpadli na osoby, którymi kierowała gorycz i poczucie niesprawiedliwości - Petrov już na pierwszy rzut oka przecież wiódł życie lepsze od tego, jakiego zaznała tamta trójka. Przynajmniej w teorii.
Brenna trochę się do tego przyzwyczaiła. Nie podobało się jej to, mogła próbować pewne rzeczy zmienić, pomagać w małym zakresie - jak choćby młodemu mugolakowi, którego znalazły z Heather, gdy uciekł z domu - ale też musiała się uodpornić, inaczej już dawno by w tej pracy oszalała. W tej chwili, tak naprawdę, powody które doprowadziły tę trójkę do takiego, a nie innego postępowania, nawet nie zaprzątały jej głowy. Skupiała się bardziej na myśli o tym, aby sytuacja się nie powtórzyła.
- Jest w porządku, nie krwawi, a zaraz obejrzy je uzdrowiciel - zapewniła. Nie wypiła pełnej porcji eliksiru głównie po to, by właśnie można było uwzględnić w raporcie opis obrażeń, a to co zażyła wystarczyło, aby zranienie zaczęło się zasklepiać.
Wstawała już, kiedy Petrov przeprosił. Zamarła w pół ruchu, podparta już o biurko, a potem pochyliła się nieco ku niemu.
- Nikolaiu Petrov, nigdy nie przepraszaj, kiedy to ty jesteś ofiarą - powiedziała poważnie, zanim się odsunęła, a na jej usta znowu wrócił uśmiech. - To moja praca. Chodź, odprowadzę cię do punktu aportacyjnego - rzuciła, zgarniając teczkę ze spisanymi zeznaniami, którą będzie musiała podrzucić prowadzącemu tę sprawę.
Może nawet ta kobieta tego nie wiedziała.
Świat nie był sprawiedliwy, i do takich ataków jak ten, przepuszczony na Nikolaia, równie dobrze mogło dojść, bo mieli do czynienia po prostu z podłymi ludźmi, jak i dlatego, że wpadli na osoby, którymi kierowała gorycz i poczucie niesprawiedliwości - Petrov już na pierwszy rzut oka przecież wiódł życie lepsze od tego, jakiego zaznała tamta trójka. Przynajmniej w teorii.
Brenna trochę się do tego przyzwyczaiła. Nie podobało się jej to, mogła próbować pewne rzeczy zmienić, pomagać w małym zakresie - jak choćby młodemu mugolakowi, którego znalazły z Heather, gdy uciekł z domu - ale też musiała się uodpornić, inaczej już dawno by w tej pracy oszalała. W tej chwili, tak naprawdę, powody które doprowadziły tę trójkę do takiego, a nie innego postępowania, nawet nie zaprzątały jej głowy. Skupiała się bardziej na myśli o tym, aby sytuacja się nie powtórzyła.
- Jest w porządku, nie krwawi, a zaraz obejrzy je uzdrowiciel - zapewniła. Nie wypiła pełnej porcji eliksiru głównie po to, by właśnie można było uwzględnić w raporcie opis obrażeń, a to co zażyła wystarczyło, aby zranienie zaczęło się zasklepiać.
Wstawała już, kiedy Petrov przeprosił. Zamarła w pół ruchu, podparta już o biurko, a potem pochyliła się nieco ku niemu.
- Nikolaiu Petrov, nigdy nie przepraszaj, kiedy to ty jesteś ofiarą - powiedziała poważnie, zanim się odsunęła, a na jej usta znowu wrócił uśmiech. - To moja praca. Chodź, odprowadzę cię do punktu aportacyjnego - rzuciła, zgarniając teczkę ze spisanymi zeznaniami, którą będzie musiała podrzucić prowadzącemu tę sprawę.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.