29.04.2024, 18:37 ✶
Charles skinął głową, zgadzając się z wujem. Nie mieli okazji porozmawiać odkąd pojawił się w kamienicy. Jego czas zajmowało głównie wyczekiwanie ojca, a tak się złożyło, że Robert nie zaprzątał sobie głowy bratankiem, aż do teraz.
- Pomagałem ojcu w Norwegii. W interesach. - Doprecyzował, gdy wuj o to zapytał. Pozwolił mu jednak rozwinąć myśl, nie wciskając swoich trzech groszy między wiersze. Tego nauczył go ojciec: należało słuchać i nie przerywać. Czekać na swoją kolej.
Dalsze słowa wuja nie były jednak zbyt pokrzepiające. Z jakiegoś powodu Charlie sądził, że w Londynie wszyscy będą przyjemniejsi, milsi. Tymczasem dostawał od ojca zdawkowe, zawoalowane stwierdzenia, zaś od wuja niewypowiedziane groźby. Postanowił nie dać się zastraszyć, co objawiło się lekkim, ledwie zauważalnym zmarszczeniem brwi.
- Nie zostawiłem klientów bez kontaktu. - Sprecyzował, bo chyba o to Robertowi chodziło. - Pozamykałem wcześniejsze zamówienia, pozostawiłem otwartą komunikację i wyjaśniłem sposób dalszych dostaw. To, że jestem tutaj, nie znaczy, że klienci w Skandynawii zostali bez opieki. - O to oskarżał go wuj? O osierocenie tych wszystkich, którzy zgadzali się handlować nie tylko z Richardem, ale również z młodszym Mulciberem? - Miałem również nadzieję pomóc rodzinie w wyrobie, tutaj, w Anglii, gdy nie będę zajmował się klientami. Nie musi się wuj martwić.
- Pomagałem ojcu w Norwegii. W interesach. - Doprecyzował, gdy wuj o to zapytał. Pozwolił mu jednak rozwinąć myśl, nie wciskając swoich trzech groszy między wiersze. Tego nauczył go ojciec: należało słuchać i nie przerywać. Czekać na swoją kolej.
Dalsze słowa wuja nie były jednak zbyt pokrzepiające. Z jakiegoś powodu Charlie sądził, że w Londynie wszyscy będą przyjemniejsi, milsi. Tymczasem dostawał od ojca zdawkowe, zawoalowane stwierdzenia, zaś od wuja niewypowiedziane groźby. Postanowił nie dać się zastraszyć, co objawiło się lekkim, ledwie zauważalnym zmarszczeniem brwi.
- Nie zostawiłem klientów bez kontaktu. - Sprecyzował, bo chyba o to Robertowi chodziło. - Pozamykałem wcześniejsze zamówienia, pozostawiłem otwartą komunikację i wyjaśniłem sposób dalszych dostaw. To, że jestem tutaj, nie znaczy, że klienci w Skandynawii zostali bez opieki. - O to oskarżał go wuj? O osierocenie tych wszystkich, którzy zgadzali się handlować nie tylko z Richardem, ale również z młodszym Mulciberem? - Miałem również nadzieję pomóc rodzinie w wyrobie, tutaj, w Anglii, gdy nie będę zajmował się klientami. Nie musi się wuj martwić.